Adam Małysz
Facebook/Adam Małysz
Autor Wojciech Olszowy - 25 Grudnia 2020

Adam Małysz zdradził wielką tajemnicę gwiazdy polskich skoków. Gdy wyszło na jaw, gdzie pracuje, opadły nam szczęki, niesamowite

Adam Małysz udzielił wywiadu dla portalu interia.pl, w którym komentuje kilka spraw związanych z polskimi skokami. W rozmowie zdradził tajemnicę jednego z zawodników kadry. Małysz powiedział, czym oprócz skakania zajmuje się Andrzej Stękała.

  • Andrzej Stękała to rewelacja obecnego sezonu skoków narciarskich
  • 25-latek późno wszedł na wysoki poziom
  • Wcześniej miał problemy, ale je przezwyciężył, o czym mówi Adam Małysz
  • Słynny skoczek mówi także, że kluczem do sukcesu było podjęcie pracy

Adam Małysz dużo opowiedział o Andrzeju Stękale. 25-letni skoczek jest rewelacją tego sezonu i pokazuje, że jeśli ktoś go skreślał, to się mylił. Małysz mówił o jego fenomenie i wyjaśnił, co kryje się za doskonałą formą Stękały. Dyrektor ds. skoków narciarskich zdradził również, czym zajmował się zawodnik polskiej kadry, gdy mu nie szło na skoczni.

Adam Małysz zdradza szczegóły sukcesu Andrzeja Stękały

Andrzej Stękała w wieku 25 lat zachwyca wszystkich kibiców reprezentacji Polski. Forma skoczka późno eksplodowała. W ostatnich latach miał spore problemy i był już blisko zakończenia kariery. Jednak się nie poddawał, wciąż trenował i walczył o swoje. Stękale nie można odmówić ambicji, wielu na jego miejscu dawno by zrezygnowało, ale nie on. Wciąż starał się pokazać i udowodnić, że potrafi dać z siebie wiele i oddawać świetne skoki.

Adam Małysz w rozmowie z Interią mówi, co było przyczyną kryzysu Stękały. - Przede wszystkim był w jakieś dyspozycji, w Pucharze Świata zdobywał punkty, gdy naraz przyszedł kryzys. Coś nie zagrało, nie skakał tak, jak normalnie potrafi najlepiej i to się utrzymywało. Namnażało się to z brakiem funduszy do życia, a w międzyczasie stał się seniorem, osobą dorosłą, więc musiał sam dawać sobie radę. To stanowiło tę barierę, ale widać, że ją przetrwał i teraz jest w nowym miejscu. - mówi były skoczek.

Andrzej Stękała był cierpliwy i to się opłaciło. Obecny sezon w jego wykonaniu jest świetny. Polak regularnie zdobywa punkty w Pucharze Świata i niemal każdy konkurs kończy w czołowej dwudziestce. Jedynie podczas drugiego konkursu w Kuusamo zajął 33. miejsce i nie zdobył punktów. Ostatni weekend w Engelbergu jednak był wyjątkowo udany. Pierwszego dnia zajął siódmą pozycję, najwyższą w karierze. To jednak nie wszystko. Fantastyczna forma sprawiła, że Michal Dolezal, trener reprezentacji Polski, zabrał 25-latka do Planicy na mistrzostwach świata w lotach. Wystartował w konkursie drużynowym i przyczynił się do zdobycia brązowego medalu. To jego największy sukces w karierze.

Robert Lewandowski pilnie wyjeżdża z Niemiec. Tuż po świętach ma zabrać głos na konferencji, walczy o kolejne trofeumRobert Lewandowski pilnie wyjeżdża z Niemiec. Tuż po świętach ma zabrać głos na konferencji, walczy o kolejne trofeumCzytaj dalej

Fenomen Andrzeja Stękały wyjaśnił Adam Małysz w rozmowie z Interią. Legenda polskich skoków wskazuje, że jego obecna forma może tylko rosnąć, ale za wcześnie jest, by mówić o większej regularności. - Myślę, że w tej chwili Andrzej jest na tyle przygotowany, żeby cały czas się utrzymać na obecnym poziomie i zrobić jeszcze większe postępy, ale nikt nie jest w stanie tego przewidzieć. Takie sondowanie byłoby niczym innym, jak wróżeniem z fusów. Moim zdaniem na to trzeba poczekać - oznajmił Małysz.

Adam Małysz zdradza tajemnice i klucz do sukcesu Andrzeja Stękały

Dziś Andrzej Stękała jest pewnym punktem polskiej drużyny. - W tym momencie na pewno Andrzej stał się takim stałym punktem, po tym, co pokazał na mistrzostwach świata w lotach oraz w PŚ w Engelbergu. - mówi Małysz. Nie zawsze tak było. Zawodnik miał problemy w ostatnich latach, ale z nich wyszedł. Adam Małysz opowiada, co się stało, że Stękała wszedł na wysoki poziom.

- Losy Andrzeja pokazują, że w trudnych momentach ważne jest znalezienie sobie jakby czegoś zastępczego, żeby móc dalej funkcjonować. Wytrwał, po prostu idąc do pracy. Nie bał się tego, podjął ryzyko i dogadał się z właścicielami karczmy, dzięki czemu mógł trenować. Jak widać, to się opłacało. - wyjaśnia Małysz. Tym samym zdradza on tajemnicę z życia zawodnika.

Andrzej Stękała musiał sobie poradzić finansowo. Nie mógł tego zrobić, uprawiając ukochane skoki, więc musiał poradzić sobie w inny sposób. Znalazł zatrudnienie jako... kelner. Zaczął pracę w jednej z zakopiańskich karczm. Praca w tym miejscu na tyle mu się spodobała, że nie ma zamiaru z niej rezygnować. - Nawet, gdybym zarabiał nie wiadomo jakie pieniądze w skokach, to nie zrezygnuję z tej pracy, bo są tam ludzie, którzy bardzo mi pomogli i dołożyli też cegiełkę do tego wszystkiego - mówi Stękała. Podczas jednej ze zmian, restaurację odwiedził słynny bokser, Dariusz Michalczewski, z którym skoczek zrobił sobie zdjęcie.

Artykuły polecane przed redakcję ZeStadionu.pl:

Przepis

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj zestadionu.pl na: Google News