Sebastian Małkowski
Roger Goraczniak/pl.wikipedia.org/creativecommons.org/licenses/by/3.0/deed.pl/zmieniony rozmiar
Autor Aleksy Kiełbasa - 22 Lipca 2020

Grał w reprezentacji Polski ramię w ramię z Lewandowskim. Dziś jest kurierem w Anglii i mówi, że żałuje niektórych decyzji

Udało mu się zagrać w reprezentacji Polski. Był bramkarzem w znanych klubach naszego kraju. W pewnym momencie jednak wjechał w życiowy zakręt, z którego nie potrafił wyjść. Mówi, że gdyby istniał wehikuł czasu, to chciałby go wykorzystać. Teraz pracuje w Anglii jako kurier, ale pragnie wrócić do ojczyzny. Prowadzi nawet rozmowy z kilkoma drużynami.

25 marca 2011 roku to wyjątkowa data dla polskiego bramkarza, który miał szansę na zrobienie obiecującej kariery. Nie był diamentem, raczej kamieniem III klasy, potrzebującym tylko skrupulatnego szlifu. Tego Sebastian Małkowski dostał życiową szansę. Franciszek Smuda wystawił go w pierwszym składzie reprezentacji Polski, która przygotowywała się do Euro 2012. To był jedyny mecz, jaki występujący wówczas w Lechii Gdański zawodnik, zagrał w narodowej kadrze. Graliśmy mecz towarzyski na wyjeździe z Litwą. Biało-czerwoni byli faworytami tego starcia. W trakcie hymnu Małkowski stał między Dariuszem Dudką, a Jakubem Błaszczykowskim. Od pierwszej minuty zagrał również Robert Lewandowski. Dla młodego bramkarza to było spełnienie marzeń. Słaby przeciwnik, idealny do tego, aby sprawdzić się w debiucie. Jednak Polska przegrał 2:0, co było największą wpadką kadry za czasów Smudy. W obu sytuacjach nie do końca poradził sobie Sebastian Małkowski. To był moment zwrotny w jego karierze. Zesłał go niemal na samo dno.

DZISIAJ GRZEJE:

  1. Kochaliśmy go za filmy na TVP, w TVN i Polsacie. Media właśnie obiegła informacja o jego śmierci
  2. Masz stary dowód osobisty? Gratulacje, możesz zyskać ogromne pieniądze
  3. Dantejskie sceny na pokładzie samolotu. Nie mieli wyboru. Świat zobaczył nagranie

„Prędzej nauczę małpę robić salto na żyletce niż Ciebie bronić”

Pierwsze poważne szlify w seniorskim zespole, Sebastian Małkowski zbierał w Olimpii Sztum pod okiem słynącego z pracy z młodzieżą, Bogusława Kaczmarka. „Bobo” ostro wziął młodego bramkarza w obroty. Mówił mu, że prędzej nauczy małpę robić salto na żyletce, niż jego bronić. Często zostawiał mu z dwoma workami piłek i kazał trenować wyprowadzanie futbolówki do gry. Dzięki temu, Małkowski był jednym z najlepiej grających nogami bramkarzy w lidze i jak sam mówi, właśnie wtedy zaczęła się walka o reprezentację.

- Pamiętam jak przyjechał po raz pierwszy. Młody, silny i chętny do pracy. Szkoda, że nie wykorzystał swojego talentu, który niewątpliwie posiadał – wspomina zawodnika trener Kaczmarek na łamach Onetu Sport.

W 2008 roku trafił do Lechii Gdańsk, gdzie początkowo występował w zespole Młodej Ekstraklasy. Musiał sporo nadrabiać. W sezonie 2009/10 dostał szansę debiutu w lidze, ale nie dograł nawet do ostatniego gwizdka. W przegranym meczu 1:2 z GKS-em Bełchatów, zderzył się z Maciejem Korzymem i doznał kontuzji. To był pierwszy z urazów, które wlekły się za nim w trakcie kariery. Gdy tylko wskakiwał do pierwszego składu, znów coś mu się przytrafiało. I tak zapętlało się jego nieszczęście. Jednak w barwach Lechistów miał dobre momenty. Zagrał m.in. w meczu towarzyskim z FC Barceloną na stadionie w Gdańsku, gdzie udało mu się zatrzymywać Leo Messiego. Dobra postawa bramkarza w sezonie 2010/11 zaowocowała powołaniem do reprezentacji Polski przez Franciszka Smudę, ale okazało się ono przepaścią, do której Małkowski wpadł bezpowrotnie.

Media podały tragiczną wiadomość. Nie żyje Mikołaj KubicaMedia podały tragiczną wiadomość. Nie żyje Mikołaj KubicaCzytaj dalej

Wehikuł czasu to byłby cud

Polska sensacyjnie przegrała z Litwą 2:0. Sebastian Małkowski nie popisał się przy obu bramkach. Jak bramkarz mówi na łamach Onetu Sport, od tego spotkania zaczęły się jego potężne problemy.

- W momencie, gdy stałem już w bluzie na boisku, zaśpiewaliśmy hymn, poczułem, jakby trzęsły mi się łydki. Zanim minął mi stres, wpuściłem już dwie bramki. Byłem na siebie zły. A właściwie do dzisiaj jestem. To były łatwe piłki do obrony. Nie chcę się usprawiedliwiać kiepskim stanem boiska albo tym, że ktoś mnie zasłonił. Jeśli ktoś chce się pokazać, to takie strzały musi łapać. Powinienem to obronić obudzony w środku nocy. Nie wykorzystałem szansy. Zdawałem sobie sprawę, że druga może się już nie pojawić – mówi gorzko Małkowski. I się nie pojawiła. - Gdybym miał wehikuł czasu, tobym z niego skorzystał i rozegrał to spotkanie raz jeszcze. Teraz się zastanawiam, czy może powołanie nie przyszło zbyt szybko. Ten mecz mnie wyhamował, zgubiłem pewność siebie – powiedział goalkeeper na łamach Onetu Sport.

Popadł w długi i wyjechał z Polski

W kolejnych latach po tym występie było tylko gorzej. Swój ostatni mecz w Ekstraklasie bramkarz rozegrał 19 października 2013 roku. Kontuzje trapiły go non stop. Po przygodzie z Lechią, bramkarz trafił do Bytovii Bytów. Tam Sebastian Małkowski po kilku spotkaniach zerwał więzadła krzyżowe. Klub wsparł go finansowo, opłacając jego operację i rehabilitację. Wrócił, zagrał jeden mecz, a dzień później został wyrzucony z klubu. Przyszedł na trening pod wpływem alkoholu, bo wieczorem poprzedniego dnia, trochę zabalował.

- Nie chcę podawać nazwisk uczestników tamtego wieczoru, ale było nas wówczas więcej. Pan prezes Janusz Wiczkowski poprosił tylko trzy osoby do badania alkomatem, w tym mnie. Ktoś na nas doniósł, zresztą teraz już wiem kto. Była to z mojej strony straszna głupota. Nie mówię, że nie piłem, natomiast nie byłem na tyle pijany, żeby mieć problem z chodzeniem. Miałem wydmuchane 0,2 promila. Był to jednorazowy incydent – zapewnia Małkowski. Działacze nie chcieli słuchać jego wyjaśnień i mógł tylko żałować, że dał się skusić, by spędzić wieczór w ten sposób. – Jeszcze przed samym wyjściem mówiłem do żony, że nie mam ochoty nigdzie iść. Namówiła mnie jednak, bo widziała, że mam rzadki kontakt z kolegami z zespołu. Łatka została mi przypięta, bo dzwoniłem później do kilkunastu klubów i w każdym słyszałem tę samą odpowiedź – rozkłada bezradnie ręce. Nikt nie chciał go zatrudnić. – Trochę mi się życie zawaliło, bo afera była wówczas mocno rozdmuchana. Wszędzie było o tym głośno. Napisałem wyjaśnienie do gazety, ale niewiele to pomogło – mówi dla Onetu Sport Małkowski.
Pomocną dłoń do bramkarza wyciągnął Marcin Rumak. Sprowadził go do siebie, kiedy prowadził Zawiszę Bydgoszcz. Jednak w Bydgoszczy Małkowski zbyt długo miejsca nie zagrzał. Popadł w długi postanowił wyjechać z kraju.

Bramkarz został kurierem, ale marzy o powrocie

Zmiana otoczenia bardzo dobrze mu zrobiła. Odciął się od nieprzyjemnych spraw i zaczął wychodzić z długów.

– Wyjechałem, bo wpakowałem się w niemiłe towarzystwo. Zapętliłem się. Musiałem się od tego odciąć i poukładać wszystko na nowo. W Anglii mamy spokojniejsze życie. Jestem na etapie naprawiania swoich błędów. Krok po kroku wychodzę z długów. Prowadzę notes, z którego wykreślam kolejne zobowiązania. Znalazłem się na zakręcie, wybrałem złą drogę – opisuje swoją sytuację 33-latek.

Grał w kilku amatorskich angielskich klubach. Zwiedził ich jak do tej pory 4. Najwyżej grał na poziomie 6 ligi. Dziś jest kurierem, ale wierzy, że uda mu się jeszcze zatrudnić w solidnym polskim klubie.

- Obecnie ważę 91 kilogramów (przy wzroście 194 cm – przyp. red.) i mam tkankę tłuszczową na poziomie siedmiu procent. (…).Wiem, że gdybym miał szansę gry w Polsce, tobym ją wykorzystał. Zresztą nie ukrywam, że rozmawiam z trzema klubami. Jeden jest nawet z I ligi. Pandemia nieco krzyżuje plany, ale mam nadzieję, że niedługo wrócimy do Polski – zakończył Małkowski.

Najważniejsze, iż w całej tej historii Sebastian Małkowski znalazł właściwą ścieżkę. Jest na dobrej drodze do tego, aby spłacić długi i cieszyć się spokojnym życiem. Być może uda mu się jeszcze zagrać w polskiej lidze. Wtedy mielibyśmy gotowy scenariusz na całkiem dobry film.

Źródło: Onet Sport

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Stało się. Aleksander Kwaśniewski właśnie przekazał radosną nowinę, nikt się nie spodziewał
  2. Już jest, Sejm właśnie zatwierdził nowe świadczenie. Wielu Polaków dostanie nawet 13,2 tys. zł
  3. Gwiezdne Wojny to już nie tylko fikcja. Rosja prawdopodobnie testuje kosmiczną broń
  4. Niedowierzenie kibiców. Były reprezentant Polski i uczestnik Euro ma koronawirusa, potrzebna pomoc lekarzy
  5. Serie A: Juventus Turyn – Lazio Rzym. Na żywo. Gdzie obejrzeć? Transmisja TV, online, stream. Wyniki
  6. Wstrząsające informacje ws. Złotej Piłki. Robert Lewandowski na pewno nie zdobędzie prestiżowej nagrody
  7. Zabierają prawa jazdy na potęgę. W wakacje możesz je stracić nie tylko za prędkość

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj zestadionu.pl na: Google News