Gol sezonu w Ekstraklasie. Nieprawdopodobne trafienie, kibice złapali się za głowy (WIDEO)

Autor Łukasz Kowalski - 25 Października 2020

Ekstraklasa często nawet przez polskich kibiców jest wyśmiewana za swój poziom sportowy. Jednak są takie gole w polskiej lidze, które powodują, że ręce same składają się do oklasków. Strzał nowej gwiazdy Ekstraklasy z miejsca stał się jednym z kandydatów do tytułu bramki sezonu. Piękny gol przypieczętował kolejne zwycięstwo Rakowa Częstochowa.

Ekstraklasa w tej kolejce obfituje w piękne bramki. Festiwal fantastycznych strzałów rozpoczął Jakub Błaszczykowski, który wrócił do gry po zakażeniu koronawirusem. Wydawało się, że trafienie polskiego skrzydłowego będzie ozdobą 8. kolejki Ekstraklasy.

Ekstraklasa z pięknym golem

Polak przyjął piłkę na skrzydle i wbiegł w pole karne. Tam złamał grę do środka i pięknym strzałem lewą nogą pokonał Leszczyńskiego. Tym trafieniem Polak przypieczętował wygraną 3:0 nad Podbeskidziem Bielsko-Biała.

Trwająca kolejka nie przyniosła wielu bramek. W sześciu spotkaniach rozegranych w piątek i w sobotę padło zaledwie dziesięć bramek. Jednak kiedy padał gol, to kibice mogli przecierać oczy ze zdumienia.

W niedzielę swoje spotkanie rozgrywał obecny lider Ekstraklasy Raków Częstochowa. Podopieczni Marka Papszuna mierzyli się ze Stalą Mielec. Beniaminek podchodził do tego spotkania mocno poobijany. W poprzedniej serii gier Stal przegrała z Wisłą Kraków aż 0:6.

Przed meczem było wiadomo, że faworytem niedzielnego spotkania byli gospodarze z Częstochowy. W tym sezonie idą jak burza i mają na koncie tylko jedną porażkę, na inaugurację z Legią. Od tamtej pory zaliczyli sześć wygranych i jeden remis.

Fantastyczne trafienie Hiszpana

Od początku groźniejsi pod bramką rywala byli piłkarze Rakowa Częstochowa. Zawodnicy Stali Mielec dłużej utrzymywali się przy piłce, ale nie potrafili skonkretyzować swoich działań. Na bohatera spotkania już w pierwszej połowie wyrastał sprowadzony we wrześniu Ivi López.

Hiszpański napastnik w 27. minucie spotkania wykorzystał zamieszanie w polu karnym i strzelił na 1:0. Swoją wielką klasę potwierdził w drugiej połowie. W 66. minucie sędzia podyktował rzut wolny dla Rakowa tuż przed polem karnym Stali Mielec. Do piłki podszedł López, który strzałem w samo okienko podwyższył wynik spotkania. Stal odpowiedziała jeszcze golem Macieja Domańskiego, ale na więcej piłkarzom Dariusza Skrzypczak nie starczyło siły.

López w dwóch ostatnich spotkaniach strzelił aż cztery gole i awansował na szóste miejsce w klasyfikacji strzelców. Kunszt hiszpańskiego napastnika po meczu podziwiał nawet trener Stali Mielec. Jak dodał, to trafienie Hiszpana podłamało jego zawodników.

- W drugiej połowie graliśmy z wiarą, ze zdecydowaniem, pewnością siebie. Miałem wrażenie, że zespół dobrze realizuje plan. Później jednak strzał niedzieli, gratuluję ładnego uderzenia - powiedział po meczu trener Skrzypczak.

- Stal po golu na 0:2 w końcu straciła wigor, my powinniśmy byli trafić kolejny raz. Tak jak jednak mówię, to nie jest proste, jest zrozumiałe - komentował po meczu trener Papszun. Raków umocnił się na pozycji lidera Ekstraklasy z dorobkiem 19 punktów. Z kolei Stal w ośmiu spotkaniach uzbierała tylko pięć "oczek" i zajmuje 14 miejsce w tabeli.

KA-PI-TAL-NIE ‼ ????@Rakow1921 znów wygrywa, a ich bohaterem zostaje Ivi Lopez - zdobywca dwóch bramek ???????? #AkcjaMeczu to jego fenomenalny strzał z rzutu wolnego ???? pic.twitter.com/lIp2tae21c

— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 25, 2020

Następny artykuł
Nie przegap najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj zestadionu.pl na: Google News