Emmanuel Olisadebe
ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER
Autor Aleksy Kiełbasa - 17 Lipca 2020

Z początku był nieufny i małomówny. Potrafił siedzieć godzinami sam w pokoju. Gdy się przełamał, został gwiazdą polskiej piłki

Emanuel Olisadebe miał być piłkarzem, który poprowadzi Polaków na Mundialu w 2002 roku. Tak się jednak nie stało. Ale tego, co osiągnął wcześniej, nikt mu nie odbierze. Był gwiazdą polskich boisk. Małomówny, nieufny, z czasem stał się po prostu „nasz”.

Emmanuel Olisadebe trafił do Polski na podstawie kasety z nagraniem. Menedżer piłkarski Ryszard Szuster dostał taśmę z popisami młodego Nigeryjczyka w połowie 1997 roku. Polak był oczarowany umiejętnościami piłkarza i natychmiast zaprosił go do kraju. Szuster zaproponował Emsiego najpierw Wiśle Kraków z którą odbył dwa zajęcia. Szkoleniowcem Białej Gwiazdy był wówczas Wojciech Łazarek, a klub nie należał wówczas do najbogatszych w Polsce, bowiem Bogusław Cupiał dopiero szykował się do przejęcia sterów. Wówczas trener miał powiedzieć:

„Rysiu, gdybym miał tyle swoich pieniędzy, natychmiast bym go kupił. Daj go gdzie indziej, do klubu, który jest w stanie za niego zapłacić” - Piotr Dziewicki, kolega Olisadebe z Polonii Warszawa.

Później Ryszard Szuster przedstawił Olisadebe Ruchowi Chorzów, ale tam działacze robili dziwne podchody do piłkarza i starali się załatwić sprawę bez agenta. Nigeryjczyk był wówczas trochę przestraszony nowym krajem i zmartwiony sytuacją.

- Był przestraszony, nie mógł dojść do siebie. Pytał, co będzie dalej, martwił się, że nie może znaleźć klubu. Uspokajałem go, że znajdę mu miejsce, w którym są perspektywy i się nim zaopiekują. Zapewniałem go: „Ze mną dojdziesz do wielkich rzeczy” – opowiada w rozmowie z Onet Sportem Szuster.

Wtedy odezwała się Polonia Warszawa, prowadzona w tym czasie przez Jerzego Engela. Klub był wówczas poukładany, bardzo stabilny finansowo, a do tego, trener mówił po angielsku. Wielka stolica była otwarta dla wszystkich i ostatecznie dołączył do Czarnych Koszul zaledwie po jednym sparingu, w którym zanotował asystę.

„To co, panie trenerze, bierzemy tego, który zdobył bramkę? – zapytał po meczu Janusz Romanowski, właściel Polonii. Engel się uśmiechnął i odpowiedział: – Tak, bierzemy, ale tego który podawał.„

DZISIAJ GRZEJE:

  1. Poważne oskarżenia pod adresem Adama Małysza. Aż trudno w nie uwierzyć, nasz mistrz odpiera zarzuty
  2. Kolejne europejskie miasto zrywa współpracę z Polską. Powód jest poważny
Robert Lewandowski będzie miał swoją restaurację. Rozmach powalaRobert Lewandowski będzie miał swoją restaurację. Rozmach powalaCzytaj dalej

Trudny start Olisadebe

Początki Emmanuela Olisadebe w Polsce nie były łatwe. Początkowo musiał on mierzyć się z przejawami rasizmu. Najsłynniejszym i chyba najbardziej przykrym incydentem były banany w Lubinie. Wówczas kibice obrzucali nimi piłkarza.

– Starał się pokazywać, że to po nim spływa, ale widać było, że źle się z tym czuje. Nie okazywał złych emocji, dusił je w sobie – mówił o tych incydentach

Jak wspomina na łamach Onetu Sport Michał Żewłakow, który był w tamtym czasie piłkarzem Polonii, Emsi początkowo był bardzo skryty.

- Przypominam sobie, że na początku był bardzo nieufny. Może miało to związek z jego poprzednimi przeżyciami? W każdym razie ja i Marcin trochę się nim zajęliśmy. Też byliśmy młodymi chłopakami i wydawało nam się, że rozumiemy, jakie może mieć problemy na starcie swojej drogi w Polonii. Minęło trochę czasu, nim polubiła go cała drużyna. W pierwszych miesiącach, szczególnie starsi zawodnicy, dopiero go poznawali – mówił Michał Żewłakow.

Był zagorzałym introwertykiem. Unikał wspólnych wyjść. Trzeba go było namawiać na jakiekolwiek wyjście. Jak opowiada dla Onetu Sport Piotr Dzewicki, Emsi wolał towarzystwo swojego rodaka Emmanuela Ekwueme, który również był w tym czasie piłkarzem Czarnych Koszul.

- Kiedy go przyparliśmy, że ma iść z nami, to szedł. Miejscem, w którym się spotykaliśmy w gronie zawodników, rodzin, dziewczyn i żon, był pub Lolek na Polu Mokotowskim. Ale podkreślę, że nie zawsze tak się działo. On wolał z Ekwueme gdzieś czmychnąć – wspomina.

Anna Lewandowska wróciła do pracy. Nakarmiła córkę na wizjiAnna Lewandowska wróciła do pracy. Nakarmiła córkę na wizjiCzytaj dalej

W reprezentacji było podobnie

W roku 2000 posadę selekcjonera reprezentacji Polski otrzymał Jerzy Engel. Szkoleniowiec był wielkim fanem Olisadebe i to on wymyślił, aby piłkarzowi przyznać polskie obywatelstwo. Emmanuel zadebiutował już w sierpniu tego samego roku w meczu z Rumunami w Bukareszcie i od razu zaznaczył swoją obecność w pamiętny sposób. Strzelił jedynego gola dla biało-czerwonych, który ostatecznie dał naszej kadrze remis.

Choć na boisku wszystko wyglądało wyśmienicie, to w kwestiach nie związanych z grą, nie było już tak kolorowo. Był gwiazdą Polonii i polskiej ligi, ale w kadrze spotkał się z piłkarzami mającymi markę i charakter, jak Tomasz Hajto czy Piotr Świerczewski. I tutaj też szybko swoją grą i bramkami spowodował, że każdy był do niego pozytywnie nastawiony. Przełomem okazał się jego debiut w meczu z Rumunią. W Bukareszcie strzelił gola, a po spotkaniu wyciągnęliśmy go na imprezę. To był moment, kiedy wszystkie jego obawy, jak i czy zostanie zaakceptowany przez grupę, zniknęły – mówi dla Onetu Sport Michał Żewłakow.

Przyspieszył walkę z rasizmem

Emmanuel Olisadebe swoją postawą zyskał nie tylko szacunek kolegów z drużyny, kibiców, ale także wielkich firm. Już nikt nie rzucał w niego bananem. Doszło do sytuacji, że jego agent negocjował udział Olisadebe w reklamie Pepsi, a ostatecznie piłkarz wziął udział w Pepsi World Challenge w 1999 roku, wspólnie z Davidem Beckhamem, Roberto Carlosem, Rui Costą, Juanem Sebastianem Veronem i innymi wielkimi piłkarzami tamtych czasów. Jak uważa Michał Listkiewicz, Olisadebe wywarł ogromny wpływ na polskich kibiców i przyspieszył normalizację trybun.

- Był w awangardzie normalizowania zachowań. Pewnie nie robił tego świadomie, ale taki był efekt nadania mu obywatelstwa i jego gry w drużynie narodowej – mówi Listkiewicz.

Emmanuel Olisadebe zakończył przygodę z polską piłką 3 września 2005 roku, kiedy Paweł Janas wysłał mu jeszcze powołanie do reprezentacji Polski na mecz z Austrią, jednak Emsi nie pojawił się na boisku. W 2011 roku pojawił się jeszcze na testach w Lechii Gdańsk, ale temat szybko upadł. Ostatecznie w kadrze zagrał w 25 spotkaniach i zdobył w nich 11 bramek. To on w głównej mierze zapewnił wyjazd na mundial biało-czerwonym, strzelając w eliminacjach 11 goli. Na polskie ziemi zdobył jeszcze z Polonią Warszawa mistrzostwo oraz Puchar Polski. W 2017 roku rozwiódł się ze swoja żoną Beatą i od tamtej pory nie ma praktycznie nic wspólnego z Polską. Utrzymuje jedynie kontakt z byłą żoną. Dziś zajmuję się nieruchomościami oraz menedżerką.

Źródło: Onet Sport

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Biedronka i Lidl zaostrzają walkę o klientów. My tylko na tym zyskamy, szykują się ostre cięcia cen
  2. Fascynujący widok. Tak wygląda wnętrze Saturna
  3. Robert Lewandowski pokazał niesamowity talent małej Klary. Aż trudno uwierzyć, że ma dopiero 3 lata
  4. Kamil Stoch i Piotr Żyła mają wspólną tajemnicę. Połączył ich nie tylko sport, mało kto o tym wiedział
  5. Rywal Kamila Stocha został piosenkarzem. Znany skoczek nagrał wakacyjny hit (WIDEO)
  6. Wideo - Niezwykle dramatyczny wypadek na autostradzie A1. Samochód mocno dachował po staranowaniu przez ciężarówkę

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj zestadionu.pl na: Google News