Jan Ziobro wywiad
ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER
Autor Łukasz Kowalski - 20 Grudnia 2020

Jan Ziobro nagle ujawnił prawdę o byłym selekcjonerze reprezentacji. Nikt nawet nie wiedział, fani nie mogą uwierzyć

Jan Ziobro już od dwóch lat jest poza skokami narciarskimi. Skoczek w 2018 roku nagrał w mediach społecznościowych krótkie filmiki, w których wyjaśnił powody swojej decyzji. Wtedy szkoleniowcem polskiej kadry był Austriak Stefan Horngacher. Ziobro na antenie TVP wystosował przeciwko byłemu trenerowi bardzo poważne oskarżenia. 29-letni były skoczek zarzucił Horngacherowi, że ten sabotował polskie skoki, aby pokazać się federacji niemieckiej.

⦁ Jan Ziobro po raz kolejny zabrał głos po swoim odejściu ze skoków narciarskich
⦁ Były skoczek reprezentacji Polski zarzucił Stefanowi Horngacherowi sabotaż
⦁ Zdaniem Ziobry, austriacki szkoleniowiec chciał się tylko pokazać federacji niemieckiej

Jan Ziobro już od dwóch lat jest poza skokami narciarskimi. Wiosną 2018 roku zawodnik nagrał filmiki w mediach społecznościowych, w których wyjawił powody swojego odejścia od skoków. Wtedy bardzo mocno uderzył w Adama Małysza.

W niedzielę były zawodnik był gościem programu TVP Sport "3 seria". Tam opowiedział o kulisach rozstania z polską kadrą. Jak dodał, nie żałuje, że ponad dwa lata temu nagrał wspomniane filmiki.

Jan Ziobro publicznie oskarża byłego trenera Polski o sabotaż

- Tej złej krwi było dość dużo, ale nie wiem, czy coś by dało to, że teraz zadzwoniłbym do prezesa Tajnera. Przed filmikami, które publikowałem, wielokrotnie chciałem porozmawiać z prezesem, ale on mojego telefonu nie odbierał. Teraz mogłoby być tak samo. Z perspektywy czasu nie żałuję, że je nagrywałem i ludzie się dowiedzieli, jaka była prawda - opowiedział Ziobro w programie.

- Ale przestałem je nagrywać, bo nie chciałem się dłużej denerwować, a to, co ludzie usłyszeli, jest wystarczające. Wtedy nie chciałem odpowiadać każdemu z osobna na pytania: "A czemu skończyłeś, czemu dalej nie skaczesz?". Każdy może sprawdzić, jakie były wtedy moje wyniki i gdzie byłem wysyłany na zawody. Myślę, że wielu ludzi w Polsce wie, jak tak naprawdę było i dlaczego tak się skończyło. Rzucanie nazwiskami byłoby tylko pretekstem do ciągania się po sądach i takich rozwiązań, a one nie były potrzebne - stwierdził były polski skoczek.

Skandaliczne zachowanie norweskich mediów. Nie mogą się pogodzić z wygraną KubackiegoSkandaliczne zachowanie norweskich mediów. Nie mogą się pogodzić z wygraną KubackiegoCzytaj dalej

W programie 29-latek został zapytany, czy gdyby wtedy trenerem był obecny szkoleniowiec Polaków Michal Doleżal zamiast Stefana Horngahera, to czy sprawę udałoby się rozwiązać polubownie.

- Stefan moim zdaniem przyszedł do Polski pokazać się dla niemieckiej federacji. Wiedział, że z kilku zawodników będzie mu tu łatwo zrobić dobre rezultaty, a potem będzie mógł wrócić. Nigdy nie mieliśmy ze sobą jakiegoś konfliktu z trenerem, nie miałem do niego żadnego żalu. Gdy przychodził do Polski, to miałem nadzieję, że pomoże mi wrócić do czołówki, ale miał uprzedzenia - odpowiedział skoczek.

Mocne oskarżenia Ziobry pod adresem Horngachera

Skoczek jednocześnie zarzucił Austriakowi, że ten przeprowadzał sabotaż w polskich skokach, a wszystko przy aprobacie władz PZN. - To trzeba jasno powiedzieć: wtedy w polskich skokach przeprowadzało się sabotaż. Na zawodników nie powinny wpływać takie reguły, a prezes nie powinien na to pozwolić. Za tymi czterema zawodnikami, których Horngacher doprowadził do naprawdę dobrego poziomu, zostawił totalną pustkę i dziurę - stwierdził Ziobro.

- Gdzie jest dzisiaj Krzysiek Biegun, gdzie są Bartek Kłusek, Krzysiek i Grzesiek Miętus? Gdzie mamy juniorów, jaki prezentują poziom? To są nazwiska, które do polskich skoków nie wrócą i to jest efekt tego sabotażu - tłumaczył były skoczek.

- Oni nie byli tak dotknięci, jak ja, może powinni to powiedzieć, ale nie mówili. Nie wiem, w jakim stopniu byli dotknięci tym działaniem. Ale wiem, że były to czasy, kiedy zawodnicy kadry B nie mieli pieniędzy na to, żeby sobie dojechać na trening. Może dlatego skończyli kariery, bo nie mieli na chleb. Chcieli być samowystarczalni i nie mogli dalej skakać - zaznaczył były skoczek.

- Niemcy są inteligentni. Stefan Horgnacher też. Nie mówię na niego złego słowa, bo to bardzo dobry trener. Do Polski przyszedł, bo wiedział, jaki mamy potencjał, wiedział, że skoki narciarskie to narodowy sport. Wiedział, że w krótkim czasie będzie w stanie zrobić sukcesy z kilkoma uznanymi już zawodnikami, jak Kamil Stoch czy Piotr Żyła. Z zaplecza nie zostało nic. Dlaczego? Choćby po to, by teraz Markusowi Eisenbichlerowi nie zagrażał taki zawodnik, jak Andrzej Stękała- stwierdził Ziobro.

Artykuły polecane przed redakcję ZeStadionu.pl:

d

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj zestadionu.pl na: Google News