Koronawirus
Needpix.com
Autor Bartosz Goluch - 24 Marca 2020

Które kluby zyskają na epidemii? Układ sił w futbolu może wywrócić się do góry nogami

Koronawirus sparaliżował rozgrywki piłkarskie od B klasy po Ligę Mistrzów. Na wstrzymaniu krajowych lig i imprez międzynarodowych, co oczywiste, stracą wszyscy. Chociaż wciąż nie do końca wiadomo, jak długo potrwa kryzys i w jaki sposób wpłynie na budżety poszczególnych klubów, na podstawie dotychczasowych informacji można wskazać tych, którym w wymiarze sportowym cała sytuacja może wyjść na zdrowie.

Najbardziej optymistyczny scenariusz, który zresztą przyjęły krajowe federacje, zakłada, ze do gry wrócimy już na przełomie kwietnia i maja. Najczarniejsza prognoza mówi z kolei o wygaszeniu piłkarskich imprez aż do końca roku, a może nawet później. Jeśli ziści się pesymistyczna prognoza niemieckich wirusologów, masa klubów upadnie, a przetrwają tylko ci najsilniejsi. Jednak również w ich gronie może dojść do istotnych przetasowań.

Zaskakujące słowa reprezentanta Polski o Robercie Lewandowskim. Zaskakujące słowa reprezentanta Polski o Robercie Lewandowskim. "Mam nadzieję, że się nie obrazi"Czytaj dalej

Koronawirus przeora futbol. Petrodolary mogą być cenne jak nigdy

Na początek skupmy się na europejskiej czołówce, czyli zespołach z Ligi Mistrzów. Tu, wobec topniejących budżetów i braku funduszy na wzmocnienia, będzie liczył się wiek i szerokość obecnej kadry. Zyskają więc ekipy, które stawiają na młodzież i inwestują w rozwój talentów. Z całą pewnością jako przykład takiej ekipy możemy wskazać Borussię Dortmund z Sancho i Haalandem w składzie. Jeśli brazylijski zaciąg w końcu odpali, do czołówki może wrócić też Real Madryt. Na drugim biegunie jest z kolei Barcelona, która nie dość, że ma w kadrze wielu graczy po 30-stce, to dodatkowo wciąż musi uiszczać opłaty za niedawne transfery i wypłacać horrendalne pensje niegodnym tego graczom (vide Antoine Griezmann). Podobna sytuacja ma miejse w Juve, od którego na wynagrodzenia więcej przeznaczają tylko Barca i Real.

W trudnych czasach kluczowy może się okazać również niemal nielimitowany strumień petrodolarów ze strony właścicieli Manchesteru City czy PSG. Pompowanie dodatkowych funduszy zostanie szczególnie ułatwione, jeśli UEFA zdecyduje się na czasowe odejście od zasad finansowego fair-play, które do niedawna przynajmniej częściowo trzymało szejków-prezesów w ryzach.

"Zyskają" również ci, którzy od lat dbali o zwiększanie rezerwy w budżecie i raconalną o politykę płacową. Tu wskazać możemy Bayern Monachium, którego gracze dodatkowo dobrowolnie zrzekli się 20 proc. wynagrodzeń na czas kryzysu.

CNN: Jest porozumienie ws. igrzysk olimpijskich. Wiemy, kiedy odbędzie się imprezaCNN: Jest porozumienie ws. igrzysk olimpijskich. Wiemy, kiedy odbędzie się imprezaCzytaj dalej

Trudne czasy dla średniaków

Koronawirus może jeszcze bardziej dać się we znaki zespołom ze "środka tabeli" czołowych lig europejskich. Skoro w uchodzącej za wzór rozsądnego zarządzania Bundeslidze, w wypadku długotrwałego zawieszenia rozgrywek przewiduje się bankructwo nawet 10 zespołów, to aż strach pomyśleć, co wydarzy się np. w niestabilnej pod tym względem LaLiga. Całkiem możliwe, że takie kluby będą zmuszone do wyprzedaży najlepszych graczy po promocyjnych cenach, byle tylko utrzymać płynność finansową.

Jeśli czarny scenariusz by się ziścił, w ligach z europejskiego top 5 moglibyśmy zaobserwować jeszcze większy rozdźwięk między czołówką, a resztą stawki niż dotychczas. O tym, jak ważny pod względem potencjału marketingowego rozgrywek jest wyrównany poziom ligi nie trzeba chyba nikogo przekonywać - wystarczy spojrzeć na sukces Premier League. Na tym mogą stracić całe ligi (np. LaLiga czy Serie A) i w dłuższej perspektywie rówież ich potentaci.

Biednemu zawsze wiatr w oczy

I wreszcie dochodzimy do mniej zamożnych lig, jak na przykład Ekstraklasa. Tu skutki kryzysu mogą być naprawdę opłakane. Jak zgodnie przyznają prezesi Legii, Jagiellonii i Cracovii, a więc klubów o stosunkowo stabilnej sytuacji ekonomicznej, finansowe rezerwy ligowców w obecnym stanie nie pozwalają przetrwać dłużej niż parę miesięcy. Bez wsparcia z zewnątrz może być im naprawdę trudno utrzymać się na powierzchni. Ale gdzie szukać pomocy, skoro prywatni inwestorzy również stracą fortuny, a PZPN już zaliczył debet w wysokości 50 mln zł? Obyśmy nie musieli się przekonać.

ZOBACZ TAKŻE:

    1. Nowe ograniczenia w Polsce. Premier ogłosił decyzję, sytuacja jest poważna
    2. Znany reżyser lekceważy zagrożenie koronawirusem? Kręci film w środku Warszawy
    3. Wiemy, dokąd trafi milion euro od Lewandowskich. Para zamknęła usta krytykom
    4. Kamil Stoch zakończy karierę już teraz? Michal Doleżal odpowiada na doniesienia
    5. Wielka radość w rodzinie Zbigniewa Bońka. Prezes PZPN pęka z dumy
    6. Asia pracująca w Biedronce nie zamierza dłużej milczeć. Treść jej ponurego listu trafiła do sieci

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj zestadionu.pl na: Google News