Krzysztof Piątek
JOHN MACDOUGALL/AFP/East News
Autor Aleksy Kiełbasa - 12 Sierpnia 2020

Krzysztof Piątek: od nieszczególnego młodzieńca do rekina pola karnego

Krzysztof Piątek stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich piłkarzy. Nasz napastnik przebojem wdarł się od Serie A, ale już w Ekstraklasie potrafił zachwycać swoimi umiejętnościami. Reprezentant Polski swoją przygodę z piłką rozpoczął w Dzierżoniowie w barwach miejscowej Lechii. Jak to się stało, że chłopak z niewielkiego miasta na Dolnym Śląsku jest rozpoznawalny niemal w całej Europie?

Dzierżoniów. Miasto położone w południowo-zachodniej Polsce, na Dolnym Śląsku. To tam 1 lipca 1995 roku, urodził się piłkarz, który na swoim koncie ma już występy w Milanie, 26 bramek w Serie A oraz 5 trafień w narodowej reprezentacji. Piłkarz, na którego kolejne kluby wydały już niemal 65 milionów euro, czyli Krzysztof Piątek. Jego rodzinną miejscowością jest jednak Niemcza, gdzie spędził dzieciństwo. Piątek piłkarskie geny miał we krwi. Jego ojciec Władysław również grał w futbol. Nie na najwyższym poziomie, ale w Lechii Dzierżoniów oraz miejscowej Niemczance Niemcza, gdzie stanowił jedną z kluczowych postaci. I tak Młody Krzyś podpatrywał tatę, próbując z nim kopać, rozpoczynając treningi pod jego okiem w wieku sześciu lat. W trakcie jednego z meczów sparingowych młodej drużyny Niemczanki z Lechią Dzierżonów, Piątek junior błysnął, strzelając wtedy dwie bramki przyjezdnemu zespołowi, który nie zawahał się sprowadzić 11-letniego zawodnika do siebie.

DZISIAJ GRZEJE:

  1. Znany polityk twierdzi, że jest spokrewniony z Robertem Lewandowskim. Nikt nawet nie zdawał sobie sprawy, oniemieliśmy
  2. 13 osób rannych, nad miastem unosił się ogień. Zagraniczne media pokazały porażające zdjęcia

Szkoła przetrwania

Krzysztof Piątek musiał wykazać się konsekwencją. Choć dystans, który dzielił Niemczę i Dzierżoniów, czyli 15 kilometrów nie był szczególnie duży, to jednak dla młodego chłopaka codzienność była dosyć męcząca. Dojazd, szkoła, trening, dom, wczesne wstawanie i późne chodzenie spać, były sporym wyzwaniem, któremu jednak podołał. Dzięki temu już w wieku 16 lat miał okazję zadebiutować w pierwszym zespole Lechii Dzierżoniów. I choć nie uważano go za najbardziej utalentowanego zawodnika (nawet nie grał w kadrach wojewódzkich), to właśnie Piątek zwrócił uwagę jednego klubu z Ekstraklasy, którym było Zagłębie Lubin. I tak zaczęła się jego przygoda z futbolem na najwyższym poziomie.

Krzysztof Piątek szybko, bo nieco ponad rok po transferze do Zagłębia Lubin i grze w młodzieżowych zespołach, otrzymał szansę debiutu w Ekstraklasie. Ówczesny 19-latek po raz pierwszy na boisko piłkarskiej elity w Polsce wybiegł 18 maja 2014 r. w meczu z... Cracovią, do której przeniósł się 2 lata potem, ale o tym później. Piątek dostał 12 minut, ale niczym szczególnym się nie wyróżnił, choć do końca sezonu zagrał w każdej kolejce, a w ostatniej rundzie wystąpił przez pełne 90 minut. Zagłębie wszystkie te mecze przegrało, a wychowanek Lechii Dzierżoniów (bowiem ten klub był jego pierwszym poważnym przystankiem w karierze) żadnego gola nie zdobył i Miedziowi pożegnali się z Ekstraklasą.

Wielka awantura z udziałem Andrzeja Gołoty. Pięściarz nagle wyjął pistolet, wszyscy byli przerażeniWielka awantura z udziałem Andrzeja Gołoty. Pięściarz nagle wyjął pistolet, wszyscy byli przerażeniCzytaj dalej

Rok na zapleczu, powrót i podbój Ekstraklasy

Piątek musiał zacisnąć pięści i powalczyć na zapleczu, co okazało się dla niego strzałem w przysłowiową dziesiątkę. Krzysztof Piątek stał się podstawowym graczem swojego zespołu, który w pierwszej lidze rozegrał 31 spotkań, zdobył 8 goli i zanotował 3 asysty. Tym rezultatem walnie przyczynił się do powrotu Zagłębia Lubin do Ekstraklasy, gdzie musiał potwierdzić swoją wartość. Pierwszy pełnowymiarowy sezon w polskiej elicie nie był dla niego szczególnie udany. Piątek zdobył w 33 meczach 6 bramek i zanotował 4 asysty. Wynik niezły, ale od napastnika oczekuje się znacznie więcej. Dla młodego piłkarza przełomowa okazała się kolejna kampania.

Sezon 2016/17 Krzysztof Piątek rozpoczął w barwach Zagłębia Lubin, ale jeszcze w letnim oknie transferowym napastnika postanowiła do siebie sprowadzić Cracovia, która wyłożyła na przyszłego reprezentanta Polski 700 tysięcy euro. Napastnik znalazł się również w kręgu zainteresowań Legii Warszawa oraz Lecha Poznań, ale to krakowianie byli najbardziej zdeterminowani. Na sprowadzenie piłkarza Zagłębia mocno nalegał ówczesny trener Pasów Jacek Zieliński, który się nie pomylił. Piątek wyraźnie rozkwitł pod Wawelem. W 27 występach w trakcie pierwszego sezonu dla Cracovii zanotował 11 trafień i dołożył do tego 2 asysty, jednak prawdziwe szaleństwo zaczęło się w kolejnych rozgrywkach.

Jeśli dzisiaj ktoś zapłaci za niego 3-5 milionów euro, to później sprzeda za 30


Przed następnym sezonem zespół Cracovii objął Michał Probierz, co w kontekście kariery Krzysztofa Piątka okazało się kluczowe. To właśnie pod jego skrzydłami, Polak zrobił największy postęp i odnotował jak dotąd najlepszy rok w Ekstraklasie. Piątek zagrał w kampanii 2017/18 w 36 kolejkach, w których 21 razy trafiał do bramki rywala i dorzucił do tego jeszcze 4 asysty. W przypadku naszej ligi efekt mógł być tylko jeden – transfer za granicę. Tak też się stało. Latem po napastnika Pasów zgłosiła się włoska Genoa, która na stół wyłożyła 4,5 miliona euro. To chwilę po tym transferze Michał Probierz wypowiedział słynne słowa, które możecie sobie przypomnieć w poniższym wideo.

Wypowiedzią Michał Probierz wywołał uśmiech u kibiców i osób związanych ze środowiskiem piłkarskim. „Piątek za 30 milionów? Przecież on nigdy nie będzie Lewandowskim”, „30 milionów za Piątka? Ta jasne!”, mówiło i myślało wiele osób w kraju. Być może to stało się motorem napędowym dla Krzysztofa Piątka, który do Serie A wszedł nie przez drzwi, on wręcz wyważył wrota.

Nasz napastnik krótko zabawił w Genoii, właściwie wpadł i wypadł zdobywając w 21 meczach 19 bramek. Cała Europa przecierała oczy ze zdumienia, że nikomu nieznany Polak rozpycha się łokciami przy stole Serie A, gdzie przesiadują największe gwiazdy. Jeszcze we wrześniu Krzysztof Piątek zadebiutował w reprezentacji Polski, która otwierała nowy rozdział pod wodzą nowego selekcjonera, Jerzego Brzęczka. Piątek najpierw dostał szansę debiutu z Irlandią, ale na pierwszego gola w kadrze musiał poczekać do starcia z Portugalią w Lidze Narodów.

Zobacz wideo

Od tamtego czasu zdobył już 5 bramek w 10 spotkaniach z orłem na piersi. Ale wracając do jego znacznie bardziej ciekawej kariery klubowej, Piątek po rundzie w Genoi, wiosnę spędził już w AC Milanie, który zapłacił za reprezentanta Polski nawet więcej niż przewidywał Michał Probierz, bowiem 35 milionów euro.

Pio Pio Pio pokonał Ronaldo

Szaleństwo bramkowe trwało nadal. Krzysztof Piątek nie zatrzymywał się w Milanie, choć nieco zwolnił. Dla Rossonerrich wiosną w Serie A zanotował 9 trafień i dołożył asystę, a naszego napastnika zaczęto nazywać EL Pistolero, nie tylko ze względu na niesamowitą skuteczność, ale również charakterystyczną cieszynkę wychowanka Lechii Dzierżoniów. Piątek stał się gwiazdą. Szaleństwu nie było końca. Kibice własnoręcznie przemalowywali koszulki Milanu, tak aby na plecach mieć Piątka z numerem 19. Prawdziwym hitem jednak stał się włoski dziennikarz Tiziano Crudeli, sympatyzujący z Milanem, który szalał po bramkach Polaka.

Zobacz wideo

I tak pierwszy sezon na Półwyspie Apenińskim, Piątek zakończył z 21 trafieniami w Serie A. Królem strzelców nie został, bowiem więcej bramek strzelili Fabio Quagliarella oraz Duvan Zapata, odpowiednio 26 i 23, ale zajął 3 miejsce, mając o 1 bramkę więcej niż... Cristiano Ronaldo. Sezon marzenie! Niestety, ale to był początek końca sielanki polskiego napastnika we Włoszech. Później było już tylko gorzej, a wielu przypisuje ten stan rzeczy pewnej klątwie...

Klątwa dziewiątki i transfer Krzysztofa Piątka do Herthy

Po tym wspaniałym okresie w barwach AC Milanu, Krzysztof Piątek przed sezonem 2019/20 otrzymał koszulkę z numerem 9. Numer, który od czasów Filippo Inzaghiego w Milanie uważa się za klątwę. Ciężaru trykotu z dziewiątką nie byli w stanie udźwignąć m.in. Gonzalo Higuain czy Fernando Torres. Niestety, ale ten sam urok dotknął Piątka. Reprezentant Polski niemal od razu przestał strzelać. Zawodnik z Niemczy w 18 meczach tylko 4 razy trafił do siatki rywali, a 3 bramki padły z rzutów karnych... Czar prysł, a z Polakiem szybko postanowiono się pożegnać.

Po Krzysztofa Piątka zgłosiła się mająca ambitne plany Hertha Berlin. Nowy właściciel stołecznej drużyny przelał na konto swojego klubu już ponad 200 milionów euro. Z tej kwoty, 24 miliony zostały przeznaczone na pozyskanie 25-letniego napastnika urodzonego w Dzierżoniowie. Piątek miał stać się jedną z twarzy nowego projektu w Berlinie. Wiosną rozegrał w Bundeslidze 15 spotkań i zdobył 4 gole, dokładając do tego 1 asystę. Bilans nie najgorszy, ale nie zwalający z nóg. Czy nasz El Pistolero jest gwiazdą Herthy? Na razie nie, co nie oznacza, ze nie może się nią stać. Na razie trener docenia jego ciężką pracę, ale zwraca uwagę na to, że Pjona zgubił to, co było jego największym atutem, czyli skuteczność. Na to czy Piątek poradzi sobie u naszych zachodnich sąsiadów trzeba jeszcze poczekać, ale wydaje się, że jego występy w Serie A nie były jakimś wybrykiem. Być może Krzysztof Piątek ma swój sezon życia za sobą, ale to nie oznacza, że nie może mieć przed sobą lat na podobnym poziomie.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Kontrolerzy ruszyli na łowy, nie umkniesz już przed kontrolą. Kary, które wystawiają są srogie
  2. Tornado ognia. Niszczycielski słup płomieni trawi wszystko na swojej drodze
  3. Znany polski bramkarz oświadczył się prawdziwej piękności. Jej odważne zdjęcia rozpalą każdego (FOTO)
  4. Nie żyje wybitny polski olimpijczyk. Zdobył mnóstwo medali, był jedną z legend
  5. Tomasz Hajto po raz kolejny zbłaźnił się na wizji. Tym razem przekroczył już wszelkie granice absurdu (WIDEO)
  6. Wideo - Koszmarny wypadek. Kobieta wypożyczyła przeraźliwie drogie Ferrari. Kilka minut później doszło do tragedii

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj zestadionu.pl na: Google News