Lech Poznań Pogoń Szczecin
ADAM JASTRZEBOWSKI/AFP/East News
Autor Wojciech Olszowy - 16 Grudnia 2020

Kompromitacja Lecha Poznań na własnym boisku. Nie mieli nic do powiedzenia, ponieśli klęskę

Lech Poznań podejmował u siebie Pogoń Szczecin. Był to zaległy mecz 6. kolejki PKO Ekstraklasy, który został przełożony ze względu na zakażenia koronawirusem w szczecińskim zespole. Rywalizacja zakończyła się wysokim zwycięstwem gości 4:0

Lech zawodzi kibiców w lidze w tym sezonie. Na boiskach Ekstraklasy nie idzie im tak, jakby chcieli fani. Kolejorz jest dopiero siódmy, co jest rozczarowaniem. W ostatnim meczu tylko zremisowali z beniaminkiem Stalą Mielec. Pogoń z kolei jest w zupełnie innym miejscu. Szczecinianie są w czołówce ligi. Przed tym spotkaniem z dorobkiem 21 punktów zajmowali czwarte miejsce.

Do tego meczu Lech Poznań podchodził w smutnych nastrojach. Na kilka godzin przed jego rozpoczęciem, drużyna otrzymała straszną wiadomość. Zmarł Eugeniusz Głoziński, legenda Kolejorza, związana z klubem przez 50 lat, najpierw jako piłkarz, potem jako jego pracownik. Był kit managerem. Uwielbiali go wszyscy. Piłkarze uczcili jego pamięć minutą ciszy.

Tak mieszka Kamil Stoch. Ma posiadłość jak pałac z bajki, zapracował sobie na niąTak mieszka Kamil Stoch. Ma posiadłość jak pałac z bajki, zapracował sobie na niąCzytaj dalej

Lech Poznań z fatalną pierwszą połową

Źle rozpoczęło się to spotkanie dla gospodarzy. Już w 3. minucie stracili pechowo gola. Piłkę w pole karne zagrał Kamil Drygas. Interweniował Thomas Rogne, lecz kapitan Kolejorza zamiast zażegnać zagrożenie, trafił do własnej bramki. Szybko jednak Lech mógł wyrównać. Dwie minuty przed świetną okazją stanął Jakub Kamiński, ale młody skrzydłowy przegrał pojedynek z bramkarzem Portowców, Dante Stipicą.

Obraz gry był wyrównany, lecz żadna z ekip nie potrafiła stworzyć dla siebie groźnej sytuacji. W 27. minucie bliski strzelenia gola był Jakub Moder, ale znów dobrze się spisał Stipica. Lech grał wysokim pressingiem czym stwarzał gościom spore problemy. Gdy udało się Kolejorzowi odzyskać piłkę, wiele z tego faktu nie potrafili stworzyć.

Na chwilę przed końcem pierwszej połowy było już 2:0 dla Pogonii. Sytuację sam na sam wykorzystał Sebastian Kowalczyk. Kolejne minuty były dla Lecha koszmarem. Najpierw boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Rogne. Norwega zastąpił Tomasz Dejewski. W doliczonym czasie pierwszej części spotkania zespół ze Szczecina dostał rzut karny. Wzbudził on jednak dużo wątpliwości. Po wideoweryfikacji sędzia podyktował jedenastkę za faul Djordje Crnomarkovicia na Kowalczyku. Bramkę zdobył Kamil Drygas.

Lech Poznań nic nie zmienił po przerwie

Po pierwszych 45. minutach był całkowicie rozbity. Dariusz Żuraw interweniował w przerwie. Dokonał dwóch zmian. W miejsce Mikaela Ishaka wszedł Hubert Sobol, a za Karlo Muhara wszedł Dani Ramirez.

Lech walczył o poprawę wyniku. Utrzymywał się dłużej przy piłce, ale nic z tego nie wynikało. Defensywa gości była bardzo szczelna. Kolejorz ograniczał się tylko do podawania piłki między sobą.

Czas leciał, a gospodarze nic nie zmienili. Byli bezradni na tle Pogoni. Trener Żuraw dokonał kolejnych korekt w składzie. Zeszli Kamiński i Pedro Tiba. Zastąpili ich Mohammed Awwad oraz Bohdan Butko.

Izraelczyk strzelił gola, ale sędzia go nie uznał. Zawodnik wyszedł do prostopadłego podania, przyjął piłkę i pokonał bramkarza rywali, lecz arbiter liniowy zasygnalizował pozycję spaloną. Powtórki potwierdziły słuszną decyzję.

W doliczonym czasie meczu, Portowcy dobili przeciwnika. Mieli rzut rożny, piłkę otrzymał Tomas Podstawski i strzelił gola na 4:0. VAR analizował jeszcze tę sytuację, ale ostatecznie nie dostrzegł błędu. Lechowi nie można odmówić walki, zabrakło skuteczności. Pogoń zagrała doskonałe spotkanie. Wykorzystali swoje okazje i świetnie grali w obronie, doskonale uniemożliwiając Kolejorzowi zdobywanie bramek. Mają poznaniacy spore problemy. Czołówka tabeli im odjeżdża. O europejskie puchary w kolejnym sezonie może być bardzo trudno.

Artykuły polecane przed redakcję ZeStadionu.pl:

d

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj zestadionu.pl na: Google News