Legia Warszawa
Jan Bielecki/East News
Autor Wojciech Olszowy - 21 Grudnia 2020

Mocne słowa trenera Legii Warszawa do kibiców. Nie chce prosić o wybaczenie, nie wszyscy go szanują

Legia Warszawa zatrudniła Czesława Michniewicza w miejsce Aleksandara Vukovicia. Decyzja o zmianie akurat na tego trenera nie przypadła do gustu wielu kibicom Legii. Michniewicz nie ma jednak zamiaru zdobywać ich sympatii, tylko wykonywać swoją pracę i nie myśleć, kto go lubi, a kto nie.

  • Czesław Michniewicz wypowiedział się na temat relacji z kibicami
  • Trener nie ma zamiaru zdobywać ich sympatii
  • Michniewicz odpowiedział także na krytykę ze strony Vukovicia
  • 50-latek wyjaśnił także kwestię przyszłości składu Legii

Legia Warszawa to gorące miejsce do pracy dla trenerów. Ci często się zmieniają, zatem nie można być pewnym długiej pracy przy Łazienkowskiej. Wie o tym Czesław Michniewicz, który stery nad zespołem przejął w trakcie tego sezonu. W przeszłości prowadził Lecha Poznań, czego nie mogą mu wybaczyć kibice Legii.

Legia Warszawa. Michniewicz ostro o relacjach z kibicami

Czesław Michniewicz nie miał najlepszego przyjęcia w Legii pod względem sportowym oraz ze strony kibiców. Pracę zaczął najgorzej jak mógł - od porażki i odpadnięcia z europejskich pucharów, a potem przegranej w Superpucharze Polski, choć akurat w tym meczu nie on zasiadał na ławce, lecz był odpowiedzialny za przygotowanie drużyny. Z czasem jednak zdołał wprowadzić do drużyny swoje pomysły, które przyniosły pozytywny efekt. Dziś Wojskowi są na pierwszym miejscu w Ekstraklasie i wiosną wrócą do grania jako lider.

Michniewicz od początku nie miał po drodze z kibicami. W latach 2003-2006 był szkoleniowcem Lecha Poznań, odwiecznego wroga Legii. Tego faktu przeboleć fani klubu ze stolicy. Zawiesili oni podczas wspomnianego meczu o Superpuchar Polski transparent, na którym była przekreślona twarz szkoleniowca, a w trakcie spotkania wykrzykiwali m. in. "Chcemy trenera, nie poznańskiego frajera". Dla Michniewicza nie jest to jednak krzywdzące i radzi sobie z tym, o czym mówił podczas konferencji prasowej.

- Ale co mogę powiedzieć? Mogę się jedynie pracą obronić. Nie będę nikogo prosił o wybaczenie, jak w tym programie "Wybacz mi". Zawód trenera to jak praca kapeli na weselu. Raz grasz u Cygana, innym razem u kogoś innego. Jak robisz to dobrze, będą cię cenić - mówi trener. Dodaje również, że nie oczekuje sympatii kibiców. - Niech kibice kibicują swojej drużynie, mi nie muszą. Jestem od tego, by pomóc drużynie. Jeżeli będziemy wygrywali, wszyscy będą zadowoleni - mówi.

Gdy dowiedzieliśmy się, z kim spokrewniony jest Kamil Stoch, złapaliśmy się za głowy. Chodzi o wielkiego PolakaGdy dowiedzieliśmy się, z kim spokrewniony jest Kamil Stoch, złapaliśmy się za głowy. Chodzi o wielkiego PolakaCzytaj dalej

Czesław Michniewicz musiał sobie radzić także z atakami ze strony swojego poprzednika, Aleksandara Vukovicia. Serb wytykał następcy błędy, jakie popełnia. Michniewicz tak się do tego odniósł. - Każdy trener, który traci pracę, jest rozżalony. Ale ja nigdy nie zaatakowałem żadnego szkoleniowca. Przecież to nie ja zwolniłem Vukovicia. Kiedyś Michał Probierz też się do mnie nie odzywał. Mówił, że przejąłem po nim Jagiellonię, bo spotkałem się w Ostródzie z prezesem Cezarym Kuleszą. A ja w Ostródzie nie byłem 10 lat. Zrozumiał to, ale przez dwa miesiące chodził "zagrzany". - komentuje.

Legia Warszawa. Jaka przyszłość piłkarzy?

Na wspomnianej konferencji Michniewicz odniósł się także do innych spraw, głównie związanych z sytuacją kadrową na kolejne miesiące. Trener rozmawiał już na ten temat z prezesem klubu, Dariuszem Mioduskim. Jak stwierdził, aż dwunastu zawodników nie może być pewnych swojego losu. - Z niektórymi zaczniemy negocjacje wcześniej, z innymi pod koniec sezonu. Mamy wytypowaną grupę osób. - mówi trener.

Wśród tych piłkarzy ma być Artur Boruc, którego pozostania chce sam szkoleniowiec. - Pytałem Artura, jakie ma plany, czy chce kończyć karierę, czy dalej grać. Powiedział, że wszystko zależy od zdrowia i tego, czy będzie chęć, by dalej go ktoś zatrudniał. Ja powiem tak: jestem bardzo zadowolony z jego podejścia, zaangażowania w losy drużyny i oczywiście formy sportowej. Myślę, że Artur mógłby być takim naszym Gianluigim Buffonem w Juventusie. - oznajmił Michniewicz.

50-letni szkoleniowiec wypowiedział się także na temat potencjalnych ruchów Legii na rynku transferowym. Wiadomo, że Michniewicz nie chce sprowadzać nikogo z polskiej ligi, tylko z zagranicy. - Marzy mi się, żeby dołączył do nas zawodnik prezentujący poziom międzynarodowy. Jak kiedyś Vadis Odjidja-Ofoe, który zdominował polską ligę. Poszukamy między innymi skrzydłowych. Fajnie byłoby też pozyskać napastnika o innym stylu gry niż Tomas Pekhart - tłumaczy trener.

Pojawiły się plotki, że na Łazienkowską mógłby trafić obrońca Bartosz Salamon. Michniewicz odniósł się do tych pogłosek: - Takie nazwisko pojawiło się w klubie kilka dni temu. Dowiedziałem się, że Bartkowi w czerwcu kończy się kontrakt i chciałby wrócić do Polski. Nie znam go osobiście, ale śledziłem jego losy. Widziałem kilka meczów z jego udziałem. Występuje w najbardziej uporządkowanej taktycznie lidze. Ciekawy zawodnik, łakomy kąsek, ale nie obserwowaliśmy go szerzej.

Artykuły polecane przed redakcję ZeStadionu.pl:

d

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj zestadionu.pl na: Google News