Liga Mistrzów
Twitter UEFA Champions League
Autor Mateusz Dziubiński - 11 Marca 2020

Ogromne emocje w meczu Liverpoolu z Atletico. O wszystkim rozstrzygnęła szalona dogrywka (WIDEO)

Liga Mistrzów w środowy wieczór dostarczyła nam kolejnych wielkich emocji. O miejsce w najlepszej ósemce tego sezonu rywalizowały cztery wielkie drużyny. W Liverpoolu, triumfator sprzed roku podejmował Atletico Madryt. 

Liga Mistrzów kontynuuje rozgrywanie kolejnych spotkań, mimo paraliżu jaki wprowadził w wielu krajach Europy koronawirus. W środowych meczach Paris Saint-Germain podejmowało na własnym boisku Borussię Dortmund. Spotkanie odbywało się przy pustych trybunach. Natomiast w Liverpoolu, jeszcze z udziałem kibiców Liverpool stanął do walki o odrobienie strat z pierwszego, przegranego 0:1 spotkania z Atletico Madryt.

Dziennikarze Polsatu zagrożeni koronawirusem. Komentatorzy objęci kwarantannąDziennikarze Polsatu zagrożeni koronawirusem. Komentatorzy objęci kwarantannąCzytaj dalej

Liga Mistrzów uciekała Liverpoolowi. Podopieczni Juergena Kloppa rzucili się do odrabiania strat

Od pierwszego gwizdka sędziego Liverpool ruszył do ataku. Ekipa z Anfield chciała jak najszybciej zdobyć bramkę i wymazać przewagę Atletico z pierwszego meczu. W 5 minucie pierwszy groźny strzał oddał Georginio Wijnaldum, ale Jan Oblak był dobrze ustawiony i zatrzymał strzał. Po kilku minutach szczęścia spróbował Mohamed Salah, jednak piłka po jego uderzeniu poszybowała ponad poprzeczką. W kolejnych minutach atak za atakiem sunął na bramkę drużyny przyjezdnych, a Jan Oblak musiał się dwoić i troić między słupkami. W odstępie zaledwie dwóch minut golkiper Atletico musiał parować dwa groźne strzały snajperów Liverpoolu. W 34. minucie próbował Mane, a w 36. Firmino. Słowak wyrastał na MVP tego spotkania. Ataki “The Reds” nie ustawały, a goście pełnili tylko rolę widzów. Sporadyczne ataki podopiecznych Diego Simeone albo skutecznie rozbijała defensywa Liverpoolu, albo kończyły niedokładne zagrania pod bramką Adriana. Wreszcie w 43. minucie bardzo aktywny w tym spotkaniu Alex Oxlaide-Chamberlain znalazł odrobinę wolnej przestrzeni i dośrodkował z prawej strony boiska wprost na głowę niepilnowanego Wijnalduma. Holender spokojnie skierował piłkę do bramki strzałem głową. Liverpool zdołał wyrównać stan dwumeczu już przed przerwą.

W drugiej połowie oglądaliśmy prawdziwy szturm na bramkę Atletico.

Od początku drugiej połowy napór Liverpoolu trwał nadal. W 48. minucie strzał Mohameda Salaha obronił Oblak. W 54. minucie bramkarz ponownie musiał ratować swój zespół, zatrzymująć uderzenie Oxlade-Chamberlaina W kolejnych minutach mecz wyglądał jak starcie piłkarzy Liverpoolu z Janem Oblakiem. Tylko kapitalne interwencje Słowaka utrzymywały Atletico w grze o awans. Gdyby nie fantastyczna postawa golkipera madrytczyków i momentami brak skuteczności w nieskończonych atakach piłkarzy “The Reds”, oglądalibyśmy grad goli. Liverpool nie rezygnował, wciąż napierał na bramkę, a kolejne strzały lądowały obok bramki gości. Jednak ani Salah, ani Mane, którzy mieli wyśmienite sytuacje, nie potrafili przechylić szali zwycięstwa na stronę swojej drużyny. W ostatnich sekundach regulaminowego czasu gry Atletico egzekwowało rzut wolny. Dośrodkowanie z lewej strony i. Gol! Saul pokonuje Adriana, a ławka rezerwowych z Diego Simeone na czele wyskakuje z zajmowanych miejsc w szale radości. Radość trwała jednak krótko, gdyż sędzia dopatrzył się spalonego. Czekała nas zatem dogrywka.

Kamil Stoch nie dał się rywalom. Polski skoczek wciąż na czele klasyfikacjiKamil Stoch nie dał się rywalom. Polski skoczek wciąż na czele klasyfikacjiCzytaj dalej

Dogrywka to popis Atletico. Sensacja na Anfield!

Pierwsze siedem minut dodatkowego czasu gry przyniosło nam niemal tyle samo emocji czo wcześniejsze podstawowe 90. W 94. minucie Roberto Firmino po dośrodkowaniu z prawej strony strzałem na raty pokonał Oblaka.

Liverpool był w siódmym niebie i jedną nogą w ćwierćfinale. Trzy minuty później fatalny błąd popełnił Adrian, wybijając piłkę wprost pod nogi Joao Felixa. Ten odegrał do Marcosa Llorente, który dokładnym technicznym strzałem pokonał źle ustawionego bramkarza Liverpoolu.

Sześć minut później doszło do prawdziwego trzęsienia ziemi na Anfield. Lewą stroną popędził Alvaro Morata, zdołał odegrać do Llorente, który miał trochę miejsca na środku boiska. Zmylił dwóch obrońców, przełożył piłkę na prawą nogę i strzałem z 20 metrów pokonał ponownie Adriana.

Sensacja! Atletico w niespełna sześć minut odwróciło losy spotkania i awansu. W drugiej połowie dogrywki Liverpool był zmuszony do zaatakowania. Nic jednak z tego. Atletico Madryt było drużyną zdecydowanie bardziej dojrzałą, zwyczajnie lepszą w tych dodatkowych trzydziestu minutach. Role się odwróciły. Liverpool nie był w stanie zagrozić bramce Oblaka, a najlepszym podsumowaniem tego spotkania była dwójkowa akcja Llorente-Morata w 119. minucie meczu, gdy duet zmienników dobił gospodarzy.

3:2 dla ekipy Diego Simeone. Wielki, zasłużony triumf Atletico i awans, po jednym z najbardziej emocjonujących spotkań Ligi Mistrzów w ostatnich latach.

ZOBACZ TAKŻE:

    1. Bardzo mocne słowa właściciela polskiego biura podróży. "Bankructwa na szeroką skalę"
    2. Trzy nowe przypadki koronawirusa w Polsce, w tym jeden w Warszawie. Do akcji wkracza policja
    3. 22-letni piłkarz zmarł nagle w trakcie meczu. Nagranie tylko dla widzów o mocnych nerwach (WIDEO)
    4. Towarzyski mecz reprezentacji Polski przełożony. Organizatorzy nie wiedzą, co będzie dalej
    5. Właściciel legendarnego klubu zarażony koronawirusem. Spotkał się z piłkarzami, niepokojące doniesienia
    6. Lidl znienacka zmienia ceny 300 produktów, przecieramy oczy. Wszystko przez zmianę przepisów

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj zestadionu.pl na: Google News