Marcin Najman wywiad
TOMASZ RADZIK/AGENCJA SE/East News
Autor Łukasz Kowalski - 23 Grudnia 2020

Marcin Najman specjalnie dla ZeStadionu. „W życiu nie uderzyłbym Stanowskiego”

Marcin Najman ostatnio ponownie starł się na Twitterze z Krzysztofem Stanowskim. Po wzajemnych wyzwiskach panowie umówili się na sparing pod stadionem Rakowa w Częstochowie. - Po prostu pokazałbym mu, że on nie da rady uderzyć mnie. Nawet jakby bardzo chciał, to by nie zdołał tego zrobić - mówi w rozmowie z nami Marcin Najman.

⦁ Marcin Najman w ostatnich dniach ponownie starł się na Twitterze z Krzysztofem Stanowskim
⦁ Panowie mieli się zmierzyć przed stadionem Rakowa Częstochowa
⦁ Na miejscu stawił się tylko Najman, a Stanowski uważa, że zrobił pięściarzowi świetny żart
⦁ Porozmawialiśmy z Marcinem Najmanem o sytuacji sprzed kilku dni

Marcin Najman w ostatnich dniach na Twitterze wszedł w kolejną kłótnię z dziennikarzem Krzysztofem Stanowskim. Między Panami już wcześniej iskrzyło i mieli okazję się nawet skonfrontować ze sobą wiosną tego roku w "Hejt Parku" na Kanale Sportowym, którego współzałożycielem jest Stanowski.

Cały konflikt zaostrzył w ostatnich dniach. Wszystko zaczęło się od sytuacji, która nawet nie wyglądała na taką, która może zaognić konflikt między panami. Podczas transmisji na żywo na Kanale Sportowym, na którym zbierano pieniądze dla potrzebujących, doszło do jej zablokowania. Okazało się, że za wszystkim stoi spółka, która formalnie należy do Polsatu.

Marcin Najman specjalnie dla Nas komentuje ostatnie wydarzenia związane z konfliktem z Krzysztofem Stanowskim

Dziennikarz odniósł się do sytuacji przerwania przez telewizję Polsat charytatywnej transmisji Kanału Sportowego. Wpis skomentował Marcin Najman. Nawiązał on do sytuacji, w której jeden mężczyzna wylicytował kolację z założycielami Kanału Sportowego. Ostatecznie do niej nie doszło. Najman zarzucał Stanowskiemu manipulację. Dziennikarz odpowiedział w wulgarny sposób.

Później panowie nie szczędzili sobie mocnych słów, aż doszło do tego, że Stanowski zaprosił Najmana na poniedziałek przed budynek stadionu Rakowa Częstochowa. Ostatecznie na miejscu zjawił się jedynie Najman, który opowiedział ZeStadionu.pl, jak cała sytuacja wyglądała z jego perspektywy.

Pilny komunikat Adama Małysza po decyzji. Zdradził, jak czują się polscy skoczkowie, reakcja jest wymownaPilny komunikat Adama Małysza po decyzji. Zdradził, jak czują się polscy skoczkowie, reakcja jest wymownaCzytaj dalej

Łukasz Kowalski: Po raz pierwszy spotkał się pan z Krzysztofem Stanowskim już kilka lat temu, w programie Pawła Zarzecznego. Jakie zrobił wtedy na Panu wrażenie? Pomyślałby pan już wtedy, że kiedyś może dojść do tak wielkiego konfliktu z właścicielem Weszło?

Marcin Najman: Nie traktuję tego w zasadzie jako konflikt. Żeby mieć z kimś konflikt, trzeba mieć partnera na wroga. Stanowski nie jest partnerem na wroga. Udowodnił, że jest największym tchórzem w Polsce, natomiast ja witając się z nim przed ośmioma laty w programie, który współprowadziłem z Pawłem Zarzecznym, nie wiedziałem, że to człowiek tak niegodny i tak pozbawiony jakichkolwiek męskich cech, nie mam radaru w oczach. Z tego, co pamiętam, on był wtedy zaproszony tylko na zastępstwo. Ktoś nam wypadł z tego programu, a on wtedy wydawał książkę o Andrzeju Iwanie i przyszedł na zapchajdziurę. To cała geneza tego, że widzieliśmy się osiem lat temu.

Wróćmy do bieżących wydarzeń, tych sprzed stadionu Rakowa Częstochowa. Pan uważa, że to Krzysztof Stanowski się ośmieszył, z kolei on uważa całą sytuację za żart i że to on Pana ośmieszył. Jak to w końcu jest, kto kogo skompromitował?

Każdy człowiek myślący obiektywnie, zdroworozsądkowo wie, że jeżeli ktoś kogoś wyzywa na sparing, podaje miejsce, godzinę, a później nie przychodzi i zza firanki robi zdjęcie i się barykaduje w kiblu, to jest to człowiek, który jakimś tuzem męskości nie jest. Co by było, gdybym ja nie przyszedł? On twierdzi, że ja się skompromitowałem. Powtarzam: co by było, jakbym ja nie przyszedł? On wyszedłby z kamerką wideo, nakręciłby materiał, że ja stchórzyłem i taka by była jego retoryka. Tak by to wyglądało, ponieważ on w tym budynku Rakowa był, jak się później okazało. Zresztą zdjęcie zza firanki zrobił kilka sekund po tym, jak ja się tam pojawiłem i to wrzucił u siebie na Twittera. Każdy, kto ma poczucie jakichkolwiek wartości, wie, kto w tej sytuacji dał du*y. To jest bardzo jasne i oczywiste. Natomiast ten śmiech jego i to takie błaznowanie, to tylko próba przykrycia tego, że się po prostu skompromitował.

Druzgocące informacje tuż przed Turniejem Czterech Skoczni. Kibice są zrozpaczeni, ich idol nie pojedzie na konkursyDruzgocące informacje tuż przed Turniejem Czterech Skoczni. Kibice są zrozpaczeni, ich idol nie pojedzie na konkursyCzytaj dalej

Jeżeli dzień wcześniej on pisze do mnie „zamknij ryj” na Twitterze, to czy widać w tym stwierdzeniu jakieś żarty, dystans do samego siebie? Nie. Widać chamstwo. Ja mu odpowiedziałem na tego tweeta, że w ryj, to najwyżej może liścia wyłapać. No i wtedy po tym tweecie on odpisał, że chętnie mnie spacyfikuje. Podał miejsce. Ja unikam tego typu sytuacji, bo to nie jest coś, co powinno się dziać, takie bójki przed budynkami. Powiedziałem mu, że przed budynkiem takich sparingów się nie toczy, tylko w sali treningowej. Podałem mu, gdzie trenuję, tam jest ring. On się nie zgodził, twierdził, że będzie pod stadionem Rakowa. Natomiast ja wszystkim zaręczam, że w życiu bym go nie uderzył, gdyby on wyszedł. Po prostu pokazałbym mu, że on nie da rady uderzyć mnie. Nawet jakby bardzo chciał, to by nie zdołał tego zrobić. Dodam, że ktoś bardzo celny komentarz napisał pod tym wszystkim, co tam się wydarzyło u niego na profilu: „Lepiej było wyjść z poobijaną twarzą, niż wyjść bez twarzy z tej sytuacji”. To chyba jest najlepsze podsumowanie.

Jak się Pan poczuł po tym, gdy okazało się, że Krzysztof Stanowski nie pojawi się pod stadionem?

Ja byłem na 99,9% pewien, że on nie przyjdzie, ponieważ dawał wielokrotnie próbki swojego tchórzostwa, swojego frajerstwa. Chociażby wtedy, kiedy człowiek, który wylicytował za 13 tysięcy złotych na charytatywnej aukcji kolację ze Stanowskim, nie mógł się doprosić przez osiem miesięcy realizacji tego spotkania, więc to nie jest pierwszy przypadek, kiedy Stanowski wystawia ludzi do wiatru.

W przyszłości będzie Pan dalej reagował na twitterowe zaczepki Pana Stanowskiego?

Nie, absolutnie nie.

Jeżeli hipotetycznie wyszłaby taka propozycja ze strony Pana Stanowskiego, żeby gdzieś się spotkać na neutralnym gruncie i zakopać topór wojenny, to czy Pan by z takiego zaproszenia skorzystał i starał się ten konflikt rozwiązać, czy jednak nie widzi Pan takiej możliwości?

Nie widzę, bo nawet gdybym powiedział, że przyjadę, to on i tak na sam koniec by się zabarykadował w kiblu.

Ma Pan jakieś życzenia dla Krzysztofa Stanowskiego na zbliżające się święta Bożego Narodzenia?

Męskość się ma albo się jej nie ma. On tego mieć nie będzie, ale życzę mu rozsądku i mądrości, bo to bardzo deficytowe rzeczy u niego. Poza tym to jest człowiek, który żyje tylko i wyłącznie z hejtowania innych, z naśmiewania się, z krytykowania, a sam nie prezentuje swoją osobą nic. Przecież on nigdy w życiu nic nie osiągnął, nic nie zrobił i nic nie zrobi, to jest typowy życiowy nieudacznik, który żyje wyłącznie z hejtowania ludzi. Dlatego nie przez przypadek nazywam go Pierwszym Hejterem Polski, bo to nie jest dziennikarstwo, to jest zwykłe hejterstwo. Więc życzę mu tego, żeby spróbował, przynajmniej spróbował kiedyś być dziennikarzem.

Z MARCINEM NAJMANEM DLA ZESTADIONU.PL ROZMAWIAŁ ŁUKASZ KOWALSKI

Artykuły polecane przed redakcję ZeStadionu.pl:

Przepis

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj zestadionu.pl na: Google News