Michał Żewłakow
YouTube/Motor Lublin
Autor Wojciech Olszowy - 22 Grudnia 2020

Michał Żewłakow przerywa milczenie. Były kapitan reprezentacji Polski skomentował swój wypadek, pojawiło się oświadczenie

Michał Żewłakow, który dziś w nocy spowodował wypadek w Warszawie, wystosował oświadczenie w tej sprawie. Zamieścił je na swoim profilu na Twitterze. Piłkarz oficjalnie przeprosił za swój czyn. Nie szuka usprawiedliwień i otwarcie przyznaje się do winy. - Nie jestem w stanie wyrazić, jak bardzo jest mi wstyd - pisze.

  • Michał Żewłakow spowodował wypadek pod wpływem alkoholu
  • Został zatrzymany i usłyszał zarzuty
  • Grozi mu kara nawet dwóch lat pozbawienia wolności
  • Piłkarz wystosował oficjalne oświadczenie w tej sprawie

Michał Żewłakow przeprasza za swój czyn

Michał Żewłakow nie milczał długo w sprawie spowodowanego wypadku. We wtorkowy wieczór zamieścił na swoim Twitterze oświadczenie, w którym odnosi się do całego wydarzenia. Piłkarz kilkukrotnie w nim przeprasza za swoje zachowanie, a same przeprosiny są często w tekście podkreślone. - Wczoraj w nocy wsiadłem za kierownicę po wypiciu alkoholu i spowodowałem kolizję, w której szczęśliwie nikt nie ucierpiał. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla mojego braku odpowiedzialności i wyobraźni. Przepraszam wszystkich za moje zachowanie, szczególnie najbliższych oraz tych, którzy poczuli się zawiedzeni i rozczarowani moją postawą. - pisze Żewłakow.

W dalszej części oświadczenia zwraca się z prośbą o wybaczenie pracodawców i kibiców. Dodaje także, że rozumie, iż powinien zachowywać się inaczej, bardziej odpowiedzialnie. Jak sam zapowiada, oddał się w ręce zarządu Motoru Lublin i zaakceptuje każdą decyzję podjętą wobec jego osoby. - Mam świadomość, że jako były kapitan reprezentacji Polski i wielokrotny reprezentant kraju, a także osoba wciąż aktywna w środowisku piłkarskim, powinienem być nie tylko źródłem dumy dla kibiców, ale także wzorem dla piłkarzy, przede wszystkim tych najmłodszych. Przepraszam całą społeczność Motoru Lublin za cień, jaki swoim zachowaniem na nią rzuciłem. Postanowiłem oddać się do dyspozycji Zarządu klubu. - czytamy.

Dalej swoje przeprosiny kieruje w stronę Canalu+ i widzów stacji. - Zdaję sobie również sprawę, że jako osoba zapraszana do studia telewizyjnego w charakterze eksperta powinienem prezentować najwyższe standardy. Przepraszam wszystkich telewidzów oraz współpracowników ze świata mediów, przede wszystkim ze stacji Canal+, za to, że zawiodłem ich zaufanie. - oznajmia Michał Żewłakow.

Właśnie dotarły do nas wiadomości ze szpitala. Wiemy już, w jakim stanie jest Kinga Rajda, lekarze podali informacjeWłaśnie dotarły do nas wiadomości ze szpitala. Wiemy już, w jakim stanie jest Kinga Rajda, lekarze podali informacjeCzytaj dalej

Na koniec jeszcze raz prosi o wybaczenie i szansę na naprawę szkód. Zdaje sobie sprawę, iż jego zachowanie mogło skończyć się znacznie gorzej. Zapowiada także włączenie się w propagowanie trzeźwości wśród kierowców i pomoc ofiarom wypadków drogowych, stawiając swój przykład jako złe zachowanie.

- Rozumiem teraz, że konsekwencje mojego zachowania mogły być znacznie gorsze. Dlatego nie pozstaje mi nic innego, jak jeszcze raz prosić o wybaczenie oraz szansę na naprawę szkód, które wyrządziłem. Deklaruję gotowość do złożenia wyczerpujących wyjaśnień wobec organów państwa polskiego oraz instytucji, z którymi na co dzień współpracuję. Obiecuję również, że niezależnie od czekających mnie konsekwencji prawnych, w najbliższym czasie aktywnie włączę się w działania społeczne na rzec propagowanie trzeźwości kierowców oraz pomoc ofiarom wypadków drogowych. Wiem, że nie cofnie to czasu, ale być może pozwoli choć w części zadośćuczynić mojej głupocie oraz uchronić innych od błędu, który popełniłem. - mówi piłkarz. Oświadczenie kończy krótkim zdaniem - Nie jestem w stanie wyrazić, jak bardzo jest mi wstyd.

Michał Żewłakow spowodował wypadek

Do wypadku doszło w nocy z poniedziałku na wtorek o godzinie 00.40, na skrzyżowaniu ulic Miodowej i Długiej w Warszawie. Jak wcześniej informowaliśmy, samochód byłęgo kadrowicza miał uderzyć w autobus. W wyniku zderzenia doszło do uszkodzenia obu pojazdów.

Na szczęście nie ucierpiał żaden z pasażerów podróżujących autobusem. Informację tę potwierdził Adam Sawicki z Miejskich Zakładów Autobusowych. Były piłkarz również na szczęście nie odniósł poważniejszych obrażeń. Na miejscu zjawiły się służby - strażacy, którzy zabezpieczali miejsce wypadku oraz policjanci, którzy zaczęli prowadzić śledztwo.

Artykuły polecane przed redakcję ZeStadionu.pl:

d

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj zestadionu.pl na: Google News