Mistrzostwa świata
Zestadionu
Autor Wojciech Olszowy - 30 Grudnia 2020

Wielki sukces Polaka. Pokonał niemieckiego rywala i awansował do ćwierćfinału Mistrzostw Świata, pękamy z dumy

Mistrzostwa świata w darcie już są historyczne dla Polski. Jeszcze nigdy nie mieliśmy swojego reprezentanta w ćwierćfinale tych rozgrywek. Zmienił to dopiero Krzysztof Ratajski. W emocjonującym pojedynku pokonał Niemca Gabriela Clemensa 4:3 i wywalczył awans do czołowej ósemki zawodów. - Zawsze przegrywałem takie mecze, ale dziś szczęście mi dopisało - mówi Ratajski.

    • Wielki sukces Polaka na mistrzostwach świata w darcie
  • Krzysztof Ratajski awansował do ćwierćfinału turnieju
  • Jeszcze żaden Polak nie dotarł tak wysoko
  • Ratajski wygrał po wielkich emocjach w końcówce

Mistrzostwa świata w darcie odbywają się już od 26 lat i dopiero teraz mamy Polaka w ćwierćfinale tej imprezy. Dokonał tego Krzysztof Ratajski, pokonując Niemca Gabriela Clemensa. Starcie obu panów obfitowało w emocje od początku do końca. Każdy z nich przeciągał linę na swoją korzyść i ostatecznie to Ratajski w tej wojnie nerwów okazał się najlepszy.

Mistrzostwa Świata. Historyczny awans Polaka

Mistrzostwa świata w darcie organizowane są przez federację PDC od 1994 roku. Do tej pory mieliśmy tylko dwóch zawodników z Polski w historii tego turnieju. Jako pierwszy w 2010 roku startował Krzysztof Kciuk. Nie był to jednak udany występ, gdyż odpadł on już w rundzie preeliminacyjnej po porażce z Japończykiem Hakuri Muramatsu. Na kolejny występ Polaka musieliśmy czekać osiem lat. W 2018 roku wystąpił właśnie Krzysztof Ratajski i od tamtej pory regularnie pojawia się na tej imprezie.

Ratajski wziął udział także i w tegorocznych mistrzostwach świata. Był rozstawiony z numerem szesnastym. Już awans do czwartej rundy był historycznym sukcesem, bo na tym etapie nie było jeszcze Polaka. Tam przyszło mu się zmierzyć z Niemcem Gabrielem Clemensem, który awans wywalczył po sensacyjnej wygranej nad obrońcą tytułu mistrza świata Petera Wrighta. Rywal Ratajskiego z zawodu jest... ślusarzem. Wynik ich pojedynku byłby historyczny nie tylko dla Polski, ale i dla Niemiec. Podobnie jak w naszym przypadku, jeszcze żaden zawodnik z tego kraju nie znalazł się w ćwierćfinale.

Polski Związek Narciarski pilnie odpowiada Niemcom. Pojawiły się absurdalne zarzuty, chodzi o naszą reprezentacjęPolski Związek Narciarski pilnie odpowiada Niemcom. Pojawiły się absurdalne zarzuty, chodzi o naszą reprezentacjęCzytaj dalej

Pojedynek z Clemensem nie zaczął się najlepiej dla Krzysztofa Ratajskiego. Pierwszy set zaczął się od prowadzenia 2:0 Niemca. Sytuacja zrobiła się już gorąca, ale zachował on zimną głowę, opanował nerwy i po prostu robił nerwy. W efekcie wygrał kolejne legi i wygrał pierwszego seta. Druga część spotkania została pewnie rozegrana przez rywala Ratajskiego, który wyrównał stan rywalizacji.

Od porażki w trzecim secie, Ratajskiego uratowało szczęście. Clemens oddał rzut, lecz jego lotka nie wbiła się w tarczę. Błąd wykorzystał Polak, który trzecią partię zakończył swoim zwycięstwem. Po kolejnym secie znów zrobił się remis. Wojna nerwów wciąż trwała. W piątym secie kolejny raz oglądaliśmy rywalizację w pięciu legach. Mógł wygrać po czterech legach, lecz zabrakło szczęścia. Ostatecznie jednak kolejny raz wysunął się w tym spotkaniu na prowadzenie, które stracił po kolejnym secie i znów był remis.

Prawdziwe emocje były w siódmym, decydującym secie. Obaj przechylali szalę na swoją korzyść tak jak przez całe spotkanie. Ratajski wyszedł na prowadzenie 2:1 w legach i w czwartym miał okazję zamknąć ten pojedynek. Nie wykorzystał dwóch lotek meczowych, co wykorzystał Niemiec i było już 2:2. Clemens miał szansę na pokonanie Polaka, ale także nie wykorzystał swojej lotki meczowej. Wtedy zaczęło się bardzo nerwowo. Najpierw trzy lotki meczowe miał Ratajski i ich nie wykorzystał. Po nim tak samo zachował się jego rywal. Obaj mieli jeszcze jedną szansę i dalej nie potrafili jej wykorzystać.

Obaj w sumie mieli po sześć lotek meczowych. Dopiero za siódmym razem Ratajskiemu udało się wbić podwójną jedynkę, która dała mu ćwierćfinał. Na swojego rywala wciąż czeka i pozna go w środowy wieczór. Krzysztof Ratajski zmierzy się ze zwycięzcą pary Steve Buntig - Searl. Polak teoretycznie będzie faworytem tego starcia, gdyż obaj są niżej notowani w światowym rankingu, kolejno na 26. i 38. miejscu.

Mistrzostwa świata. Wielki sukces Krzysztofa Ratajskiego

Dla Krzysztofa Ratajskiego to już czwarty start w mistrzostwach świata federacji PDC. W 2018 i 2019 roku kończył rywalizację już na pierwszej rundzie. W 2020 roku poprawił swoje osiągnięcie i odpadł w trzeciej rundzie. Już podczas tej edycji osiągnął sukces awansując do 1/8 finału. Teraz przebił swój wynik jeszcze bardziej, meldując się w ćwierćfinale.

Po tym pojedynku nie krył szczęścia. - To było tak emocjonujące... Nawet nie pamiętam meczu - mówił w rozmowie ze Sky Sports. - To chyba pierwszy raz, kiedy wygrałem tak wyrównane spotkanie. Zazwyczaj nie miałem szczęścia. Zawsze przegrywałem takie mecze, ale dziś szczęście mi dopisało - dodał Ratajski.

Artykuły polecane przed redakcję ZeStadionu.pl:

Przepis

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj zestadionu.pl na: Google News