NBA
Pixabay/tookapic
Autor Mateusz Dziubiński - 23 Grudnia 2020

Skandal w NBA. Tuż przed inauguracją czołowy gwiazdor ligi został przyłapany w strip-clubie, złamał przepisy

NBA w nocy z wtorku na środę polskiego czasu zainaugurowała zmagania w sezonie zasadniczym 2020/2021. Na początek kibice najlepszej ligi świata obejrzeli dwa niesamowicie interesujące spotkania. Zmierzyły się ze sobą Los Angeles Lakers i Los Angeles Clippers, a także Brooklyn Nets i Golden State Warriors. Niestety nie obyło się także bez skandalu, który wywołał jeden z najlepszych graczy ligi.

  • Minionej nocy zainaugurowano kolejny sezon NBA
  • Zmierzyły się ze sobą Los Angeles Lakers i Los Angeles Clippers, a także Brooklyn Nets i Golden State Warriors
  • W mediach pojawiła się także informacja o skandalu z udziałem gwiazdora ligi
  • Koszykarz miał złamać przepisy NBA na czas pandemii i bawić się w klubie ze striptizem

NBA zainaugurowała właśnie rywalizację w sezonie 2020/2021. Nim kibice będą mogli oglądać kolejne spotkania sezonu zasadniczego, gruchnęła nagle wiadomość o skandalu z udziałem jednego z największych gwiazdorów Jamesem Hardenem. W karygodny sposób zlekceważył on zasady ligi.

NBA zainaugurowała rozgrywki nowego sezonu w cieniu skandalu

W końcu nadszedł moment, na który czekali wszyscy kibice koszykówki na najwyższym poziomie. W nocy z wtorku na środę polskiego czasu rozpoczął się kolejny sezon NBA. Już na start otrzymaliśmy wielkie emocje.

W pierwszy wieczór rywalizacji w sezonie 2020/2021 rozegrano dwa mecze. Zmierzyły się ze sobą zespoły, które mają aspiracje mistrzowskie. W Los Angeles doszło do spotkania lokalnych rywali, a więc Lakers i Clippers.

W bezpośrednim starciu lepsi okazali się zaskakująco Los Angeles Clippers. Drużyna Paula Gorge’a i Kawhiego Leonarda wygrała 116:109 i popsuła fetę “Jeziorowców”, którzy przed meczem cieszyli się z wręczenia mistrzowskich pierścieni za miniony sezon.

Bayern Monachium był bliski ponownego sprowadzenia mistrza świata. Lewandowski spotkałby się z nim kolejny razBayern Monachium był bliski ponownego sprowadzenia mistrza świata. Lewandowski spotkałby się z nim kolejny razCzytaj dalej

W starciu Brooklyn Nets z Golden State Warriors doszło do długo wyczekiwanego debiutu Kevina Duranta w barwach ekipy z Nowego Jorku. 32-latek debiut zaliczył w spotkaniu przeciwko swojej byłej drużynie. Jego nowy zespół okazał się lepszy od przetrzebionego kontuzjami zespołu z Kaliforni i wygrał 125:99.

Niestety w po pierwszym dniu z najlepszą koszykarską ligą świata nie mówi się jedynie o statystykach i efektowych akcjach, ale także skandalu, jaki wywołał jeden z największych gwiazdorów ligi. Mowa o Jamesie Hardenie z Houston Rockets.

James Harden złamał zasady NBA i imprezował w klubie ze striptizem

Gwiazdor ekipy z Teksasu od wielu tygodni stara się zrobić wszystko, by wymusić zgodę na transfer. Harden chciałby przenieść się na wschód i dołączyć do Philadelphii 76ers lub Miami Heat. Stał się dla Houston problemem i już kilka razy sprawiał problemy natury wychowawczej.

Ostatnio poszedł jednak o krok dalej i w karygodny sposób złamał zasady klubu i NBA wprowadzone na czas pandemii koronawirusa. Tim MacMahon z ESPN podał, że zarówno Rockets, jak i liga prowadzą śledztwo w sprawie Jamesa Hardena i kilku innych zawodników. Mieli oni udać się do klubu ze striptizem w Houston.

Tym samym złamali protokół NBA, który zabrania graczom pobytu w klubach i barach i przebywania w gronie powyżej 15 osób. Na Instagramie pojawiło się nagranie, na którym widać rzekomo Hardena w otoczeniu wielu osób. Żadna z nich nie miała maseczki ochronnej.

James Harden zdążył już odpowiedzieć na zarzuty. Gwiazdor zdecydowanie stwierdził, że nie brał udziału w imprezie, a jedynie wpadł do klubu, by pogratulować znajomej, która tam przebywała. Wskazał też, że jest to kolejny już atak na niego w ostatnim czasie.

Jeśli jednak okaże się, że koszykarz zawinił, czeka go prawdopodobnie ogromna kara. Koszykarz, który złamie protokół wprowadzony przez NBA na czas pandemii, może otrzymać tylko ostrzeżenie lub zostać zawieszony. Istnieje jednak także opcja kary finansowej w wysokości 1/145 rocznego wynagrodzenia. Dla Hardena oznaczałoby to utratę 284,517 dolarów.

Źródło: ESPN

Artykuły polecane przed redakcję ZeStadionu.pl:

Przepis

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj zestadionu.pl na: Google News