Lechia Gdańsk pokonała Brondby
Autor Piotr Bernaciak - 25 Lipiec 2019

Niespodziewane zwycięstwo Lechii z Brondby. Efektowna gra gdańszczan

Lechia Gdańsk rozpoczęła dziś swoją batalię o grę w europejskich pucharach. Gdańszczanie podejmowali na swoim stadionie duńskie Brondby i pokazali się świetnie. Kibice chcieli zobaczyć taką grę.

Lechia Gdańsk miała wielkie nadzieje na dzisiejszy mecz z Brondby Kopenhaga. Eksperci twierdziuli, że możemy być świadkami bardzo wyrównanego starcia, bo mierzyć się ze sobą miały zespoły, które w poprzednim sezonie w swoich ligach grały bardzo dobrze. Lechia z pewnością nie trafiła w losowaniu najlepiej, ale mecz z Duńczykami mógł być prawdziwym testem sił.

Nie zabrakło oczywiście polskich akcentów. W ekipie z Danii podstawowe miejsce w linii obrony ma grający niegdyś w Lechu Poznań Paulus Arajuuri, a w roli kapitana zespół na dzisiejsze spotkanie wyprowadzał Kamil Wilczek, były król strzelców naszej ligi, który w lidze duńskiej jest prawdziwą gwiazdą. W każdym sezonie zdobywa po kilkanaście goli, a tym razem nie było inaczej.

Co ciekawe, to właśnie Lechia Gdańsk zaczęła ten mecz znacznie lepiej. Drużyna Piotra Stokowca co chwila zagrażała rywalom i konstruowała kolejne ataki, jednak sporym problemem była skuteczność. Wielkie błędy obrony Brondby wskazywały na to, że drużyna gości wcale nie musi być dziś lepsza od Lechii.

Pech Lewandowskiego, dyskretny występ Piątka. Bayern pokonał Milan w sparinguPech Lewandowskiego, dyskretny występ Piątka. Bayern pokonał Milan w sparinguCzytaj dalej

W 25. minucie gry Kevin Mensah popchnął Żarko Udovicicia we własnym polu karnym, dzięki czemu Lechia stanęła przed stuprocentową szansą z rzutu karnego. Nie pomylił się Flavio Paixao, który mocnym strzałem wyprowadził gdańszczan na prowadzenie.

Do przerwy wynik nie zmienił się, choć Lechia miała jeszcze całkiem sporo szans na podwyższenie rezultatu. Kibice mogli czuć wielki optymizm przed drugą połową. W drugiej części gry na dosłownię chwilę po wznowieniu meczu do siatki trafił Flavio Paixao, choć gol nie został uznany z uwagi na spalonego. Powtórki pokazały, że najprawdopodobniej nie było mowy o naruszeniu przepisów.

Gdy Lechia w pełni kontrolowała spotkanie, bramkę wyrównującą zdobyli niespodziewanie Duńczycy. Simon Hedlund wykorzystał stuprocentową sytuację po stanięciu oko w oko z Dusanem Kuciakiem. Nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw w momencie, gdy Lechia miała pewną przewagę i nic nie zwiastowało gola, który może być kluczowy w kontekście rewanżu za tydzień.

Na szczęście gdańszczanie zareagowali w najlepszy możliwy sposób. Już po chwili doskonałe dośrodkowanie wykorzystał Patryk Lipski. Były pomocnik Ruchu Chorzów umieścił piłkę w siatce mocnym strzałem głową i wprawił stadion w Gdańsku w wielką radość. Lechia pokazała jak powinno się reagować na lepsze momenty rywala.

Choć Brondby dominowało w ostatnich minutach, to udało się utrzymać korzystny wynik. Lechia przystąpi do rewanżu z zaliczką w postaci wyniku 2:1, choć gol kontaktowy na wyjeździe Duńczyków nie pozwala utrzymać pełnego optymizmu. Kibice cieszą się jednak z udanego powrotu Lechii do gry w europejskich pucharach.

Następny artykuł