Jagiellonia Białystok Legia Warszawa
Autor Piotr Bernaciak - 13 Września 2019

Remis pełen kontrowersji w hicie kolejki Ekstraklasy. Sędzia okradł Jagiellonię?

Jagiellonia Białystok w meczu kolejki podejmowała dziś Legię Warszawa. Eksperci spodziewali się bardzo wyrównanego starcia i tak też było. Obie drużyny miały swoje liczne szanse strzeleckie.

Jagiellonia Białystok miała nadzieję, że uda jej się pokonać Legię Warszawa na własnym stadionie. W ostatnich latach piłkarzom ze stolicy zwycięstwa na Podlasiu nie przychodziły łatwo, w związku z czym i tym razem mogliśmy spodziewać się, że mecz będzie bardzo wyrównany. Tak też było, bowiem obie drużyny miały do siebie sporo respektu, pomimo rozwoju boiskowych wydarzeń.

Zawodnicy Jagiellonii mogą mieć do siebie spore pretensje, że nie udało im się zwyciężyć, a mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Wszystko przez to, że całą drugą połowę i końcówkę pierwszej części meczu Jaga grała w przewadze jednego zawodnika po drugiej żółtej kartce dla Luisa Rochy, lewego obrońcy Legii. Gol dla gospodarzy miał być kwestią czasu, jednak tak się nie stało.

Barcelona zrezygnuje z Neymara? Zarząd chce kupić innego napastnika!Barcelona zrezygnuje z Neymara? Zarząd chce kupić innego napastnika!Czytaj dalej

Jagiellonia Białystok zremisowała z Legią Warszawa

Od pierwszych minut mecz był bardzo wyrównany, choć delikatną przewagę miała jednak ekipa gości. Wszystko zmieniło się, gdy w ciągu kilku minut dwie żółte kartki obejrzał Luis Rocha. Portugalczyk rozegrał fatalny mecz i szybko pożegnał się z placem gry. Co ważne, może utracić miejsce w składzie na dłużej, bo tak nieodpowiedzialne zachowanie powinno wywołać reakcję trenera.

Po przerwie Jagiellonia kreowała kolejne sytuacje strzeleckie z nadzieją, że w końcu uda się trafić do siatki, lecz pomimo kilku obiecujących sytuacji strzeleckich się to nie udało. Legioniści także mieli swoje sytuacje strzeleckie, co tak naprawdę zawdzięczają postawie jednego z pomocników. Dzięki jego występowi można było do końca mieć nadzieję na korzystny rezultat.

Był nim Walerian Gwilia, który potrafił zrobić coś z niczego, wykonywał nieszablonowe podania, za które należały się głośne pochwały. Trzeba także zwrócić uwagę na dobrze zorganizowaną defensywę drużyny z Warszawy, która zdołała powstrzymać świetnie spisującego się w ostatnich tygodniach Jesusa Imaza. Hiszpan nie zaprezentował dzisiaj nic szczególnego.

Ostatecznie mecz zakończył się bezbramkowym remisem, a pretensje do siebie powinni mieć zarówno legioniści (do Luisa Rochy, że wyleciał z boiska w taki sposób), jak i białostoczanie (za fatalną postawę w ofensywie). W końcówce doszło jednak do kontrowersyjnej sytuacji, gdy Juan Camara przewrócił się w polu karnym po kontakcie z Andre Martinsem. Sędzia Szymon Marciniak nie zdecydował się na odgwizdanie rzutu karnego i uznał zachowanie Hiszpana za "symulkę".

Następny artykuł