Fame MMA Boxdel
Autor Piotr Bernaciak - 6 Listopada 2019

Właściciel Fame MMA ostro reaguje na artykuł o gali. "Nie pozwolę na nazywanie ich dziwakami"

Fame MMA odbyło się kilkanaście dni temu, jednak wciąż pojawiają się publikacje o słynnej gali. Organizator zareagował na jedną z nich, która wyjątkowo go zdenerwowała. Mężczyzna nie krył emocji.

Fame MMA w ciągu zaledwie kilku miesięcy stało się jednym z najgorętszych tematów w Polsce. Każda kolejna gala organizowana w naszym kraju cieszy się rosnącym zainteresowaniem, dlatego rośnie popyt na kolejne wydarzenia tego typu. Mimo wszystko pojawiają się także negatywne komentarze i opinie na temat tego, co robią organizatorzy gal.

W jednym ze znanych polskich tygodników pojawił się długi tekst, w którym opisane zostało działanie Fame MMA. Trzeba przyznać, że federacja została przedstawiona w dość negatywnym świetle, co nie umknęło uwadze organizatorów. Jeden z nich postanowił odnieść się do zarzutów stawianych przez dziennikarzy. Zrobił to w dość ostry sposób, jasno wyrażając swoje emocje.

Bunt w reprezentacji Polski. Największe gwiazdy żądają natychmiastowego zwolnienia treneraBunt w reprezentacji Polski. Największe gwiazdy żądają natychmiastowego zwolnienia treneraCzytaj dalej

Fame MMA skrytykowane w publikacji znanego tygodnika

Tygodnik Wprost napisał długi artykuł na temat tego, jak działa federacja Fame MMA. Michał "Boxdel" Baron postanowił wypowiedzieć się na temat tego, co sądzi o publikacji tygodnika, która powstała bez rozmowy z kimkolwiek z zarządu całej organizacji.

- Napisali o nas w gazecie, nie ukrywam, że artykuł, który przeczytałem jest 2/10, totalnie 2/10. Z tego względu, że większość, rzeczy, która jest tutaj napisana, jest napisana w takim stylu, by wbijać nam szpilki. Tak, jak wcześniej nie reagowałem na krytykę ze strony mediów, tak teraz muszę zareagować, bo w tym artykule moich zawodników nazwano dziwakami, na co sobie nie pozwolę - stwierdził "Boxdel" w wywiadzie.

Fame MMA spotkało się z otwartą krytyką

- Wielu naszych zawodników poszło w sport, takich jak bracia Malczyńscy, Adbuster, to są ludzie, którzy trenują regularnie i pokazują duże umiejętności. Tak, jak Isamu. Wiem, jaką on pracę wykonuje na treningach i nie pozwolę, by nazywano naszych zawodników dziwakami - dodał mężczyzna, odpowiadając na zarzuty.

W publikacji zdaniem Michała Barona obrażony został choćby Mini Majk, który został nazwany ofiarą całego starcia, choć tak naprawdę sam był szczęśliwy, że spełnił swoje marzenie o walce w oktagonie.

Następny artykuł