Piotr Żyła Turniej Czterech Skoczni
ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER
Autor Aleksy Kiełbasa - 29 Grudnia 2020

Turniej Czterech Skoczni. “Potrzeba splotu sprzyjających wydarzeń, aby to któryś z polskich zawodników wygrał”

Już dziś rozpocznie się najbardziej prestiżowy i uwielbiany przez wszystkich fanów skoków narciarskich Turniej Czterech Skoczni. Ale czy reprezentanci Polski z Kamilem Stochem, Dawidem Kubackim i Piotrem Żyłą na czele, odegrają w trakcie tej imprezy pierwszoplanowe role? - Nasi generalnie prezentują się dobrze, ale nie wystarczająco dobrze, aby rywalizować z Granerudem i Eisenbichlerem - mówi na łamach Zestadionu.pl Jakub Pieczatowski, komentator i ekspert stacji Eurosport.

Turniej Czterech Skoczni, rozgrywany na obiektach w Oberstdorfie, Garmisch-Partenkirchen, Innsbrucku oraz Bischofshofen, pasjonuje fanów skoków narciarskich już od 1953 roku. Tegoroczna edycja będzie już 69 odsłoną tych zawodów. Impreza elektryzuje kibiców jeszcze mocniej od sezonu 1996/97, kiedy to postanowiono wprowadzić system KO, w którym zawodnicy skaczą w parach. Reprezentanci Polski zapisali się wielkimi literami w historii austriacko-niemieckiego cyklu. Wszystko zaczęło się od niezapomnianej 49 edycji TCS, którą Adam Małysz wygrał w cuglach i był to moment, kiedy w kraju nad Wisłą wybuchła “małyszomania”. Kolejny raz nasz mistrz stanął na podium dwa lata później, kiedy zajął 3 miejsce.

Na następny sukces naszego zawodnika trzeba było poczekać 14 lat, ale wówczas wyniki przerosły najśmielsze oczekiwania. Nie dość, że Złotego Orła wzniósł Kamil Stoch, to jeszcze 2 pozycję udało się wywalczyć Piotrowi Żyle. Za to rok później nasz trzykrotny mistrz olimpijski dołączył do Svena Hannawalda, który do 66 edycji turnieju był jedynym zawodnikiem, któremu udało się wygrać wszystkie cztery konkursy. Ostatnia odsłona zawodów dla reprezentacji Polski również bardzo udana, ponieważ zwycięstwo przypadło Dawidowi Kubackiemu. Jakie szanse w rozpoczynającej się dzisiaj 69 odsłonie Turnieju Czterech Skoczni mają podopieczni Michala Dolezala? O tym opowiedział nam komentator i ekspert stacji Eurosport, Jakub Pieczatowski.

Aleksy Kiełbasa:Będziemy rozmawiali o Turnieju Czterech Skoczni, ale zanim o nim, to powiedz, jak oceniasz ten sezon Pucharu Świata w dobie koronawirusa?

Jakub Pieczatowski (Eurosport): Na razie wszystko odbywa się zgodnie z planem, choć wiadomo, że rygor, przemieszczanie się i brak kibiców, nie są zbyt łatwe. Oczywiście nie obyło się też bez problemów, bo kadra Austrii została przez koronawirusa wręcz storpedowana. Na dodatek jeszcze problemy poważne problemy ze zdrowiem ma ich lider, czyli Stefan Kraft. Przerwa w treningach jest dużym utrudnieniem. Trzeba się od nowa rozpędzać i szukać czucia.

AK: Patrząc na całą stawkę, a nie pojedyncze przypadki i kadrę Austrii, to czy koronawirus odbija się na formie zawodników. Niektóre reprezentacje znacznie odstają od trójki, która na ten moment wyraźnie się wykrystalizowała.

JP: Poza Austriakami, których tak dotknął koronawirus, praktycznie w ogóle. Japończycy wyglądają średnio, ale przed sezonem zdarzyło im się narzekać na to, że weszli na śnieg i tory lodowe jako ostatni, bo ich przygotowania zakłóciły śnieżyce. Za to jeśli chodzi o Słoweńców, to w sumie wiemy, co się stało. Gorazd Bertoncelj został zwolniony, co jest dowodem na to, że nie poradził sobie na stanowisku szkoleniowca reprezentacji, a potwierdzeniem są tego wyniki uzyskiwane przez Słoweńskich skoczków.
To nie jest tak, że koronawirus odcisnął aż tak negatywne piętno na przygotowaniach zawodników. Problem mają ci, którzy nie potrafili przygotować w tych specyficznych warunkach. Dowodem na to, że da się być w formie w dobie pandemii, są reprezentanci Polski, Niemiec oraz Norwegii.

Kamil Stoch nie mógł dłużej milczeć na temat decyzji Niemców. Nagle zabrał głos, kibice zachwyceni reakcją idolaKamil Stoch nie mógł dłużej milczeć na temat decyzji Niemców. Nagle zabrał głos, kibice zachwyceni reakcją idolaCzytaj dalej

AK: Nie sposób jeszcze nie zapytać o Mistrzostwa Polski, które wywołały gorącą dyskusję na temat ich sensu rozgrywania, tuż przed wyścigiem o Złotego Orła. Komu one są tak naprawdę potrzebne? Bo w wielu krajach mistrzostwa rozgrywane są tylko latem.

JP: Z jednej strony jest to szansa dla młodych na skonfrontowanie się z czołówką. Mają oni wówczas możliwość sprawdzenia, w jakim są miejscu. Jednak ostatnie Mistrzostwa Polski to była loteria. Jedni lądowali na buli, a drudzy lądowali powyżej punktu K. Te zawody zupełnie nie były miarodajne. Młodzi potrzebują rywalizacji pokazania się z najlepszymi, ale coś za coś. Wiadomo, że chodzi także o tradycję i potrafię zrozumieć, że chciano rozegrać mistrzostwa kraju i to prestiż, ale przecież znany były prognozy pogody. Można było to lepiej rozplanować.

AK: Jakie widziałbyś zatem rozwiązanie tej sytuacji w przyszłości?

JP: Wydaje mi się, że można pomyśleć o czymś takim jak Puchar Polski lub Grand Prix Polski i wyłączyć z rywalizacji ruszających na Turniej Czterech Skoczni, lub decyzje o starcie pozostawić ich sumieniu. Aktualny termin nie jest najlepszy, bowiem niektórzy zawodnicy za pośrednictwem mediów społecznościowych pisali kurtuazyjnie, że imprezą docelową są MP, co było prztyczkiem odnoszącym się do rangi tych zawodów. Umówmy się, ale dla czołówki nie jest to szczyt marzeń, zwłaszcza przed TCS.

AK: Dobrze, zatem przejdźmy już do samego turnieju. Jak oceniasz szanse reprezentantów Polski na to, aby odegrali oni pierwszoplanowe role w trakcie tych zawodów?

JP: Był Kamil, Dawid, no to teraz czas na Piotrka! Ale na poważnie. Piotr Żyła jest nieprzewidywalny. Raz potrafi oddać fantastyczny skok, żeby po kolejnym wylądować gdzieś daleko w klasyfikacji. W Turnieju Czterech Skoczni jednym słabym skokiem możesz stracić szansę na zwycięstwo, a potrzeba aż ośmiu dobry, równych i dalekich skoków.
Nasi generalnie prezentują się dobrze, ale nie wystarczająco dobrze, aby rywalizować z Halvorem Egnerem Granerudem i Markusem Eisenbichlerem. Po prostu aktualnie nie są w tak dobrej formie, by móc im dorównać. Potrzeba splotu sprzyjających wydarzeń, aby to któryś z polskich zawodników wzniósł do góry Złotego Orła.

AK: Zatem obydwaj są murowanymi kandydatami do zwycięstwa?

JP: Granerud i Eisenbichler mogą być teraz pod dużą presją. Zwłaszcza dla tego pierwszego może być to trudna sytuacja. Przed tym sezonem Pucharu Świata Norweg nigdy nie stał na podium pojedynczych zawodów, a teraz jest jego liderem. Ciekawe, czy udźwignie ten ciężar w trakcie zawodów tak wysokiej rangi. Ci dwaj są naturalnymi kandydatami do zwycięstwa, ale mam nadzieję, że naszej trójce (Stochowi, Kubackiemu i Żyle przyp. red.) uda się z nimi nawiązać walkę.

AK: Ale wśród naszych zawodników w tym sezonie świetnie prezentuje się również Andrzej Stękała. Możemy się po nim spodziewać, że powalczy o czołową dziesiątkę na koniec Turnieju Czterech Skoczni?

JP: Andrzeja Stękałę na TOP 10 stać na pewno, ale podobnie jak w przypadku walki o zwycięstwo, trzeba osiem razy dobrze skoczyć. On w grudniu po perypetiach, które doskonale wszyscy znamy i latach, kiedy nie był w stanie walczyć nawet o punkty w Pucharze Świata, świetnie pokazał się na MŚ w lotach. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale jeśli Andrzej będzie 15, czy 20, to nic się nie stanie. Na razie powinien cieszyć się z dobrego skakania. “Chciejstwo” w jego przypadku, najlepiej odłożyć teraz na bok.

AK: Przy okazji tego typu zawodów nie może zabraknąć takiego pytania. Kogo typujesz na “czarnego konia” 69 Turnieju Czterech Skoczni?

JP: Czarnymi końmi tego turnieju, ale raczej nie w kontekście zwycięstwa mogą być Yukyia Sato i Daniel Huber. Stać ich na to, aby w pojedynczych konkursach plasować się wysoko. Do tego grona dołączyłbym jednego z reprezentantów Polski, a konkretnie Piotra Żyłę. Ale Turniej Czterech Skoczni, to cztery obiekty o zupełnie innej charakterystyce i nie sądzę, aby stać ich było na tak samo równą formę na każdym z nich, choć z pewnością są zdolni do tego, aby namieszać. Jeśli miałbym kogoś do tego grona jeszcze kogoś zaliczyć, to raczej tylko Anze Lanizka, ale w stosunku do jego występu mam nieco mniejsze oczekiwania.

Nasz dziennikarz Aleksy Kiełbasa porozmawiał o szansach polskich skoczków w Turnieju Czterech Skoczni z Jakubem Pieczatowskim jeszcze przed decyzją niemieckiego sanepidu o wykluczeniu Polaków z udziału w konkursie w Oberstdorfie. Ostatecznie Polacy będą mogli jednak wziąć udział w zawodach, gdyż ponowne testy na obecność COVID-19 wykazały, że wszyscy nasi reprezentanci są zdrowi. Organizatorzy zmienili formę rozgrywania wtorkowych zawodów z uwagi na wcześniejsze niedopuszczenie polskich skoczków do kwalifikacji. Pierwsza seria konkursowa odbędzie się bez tradycyjnej zasady KO. Na starcie rywalizacji zamelduje się 62 zawodników.

Oberstdorf

Wtorek - 29.12.2020

14:30 - Seria próbna dla reprezentantów Polski, którzy nie mogli wziąć udziału w kwalifikacjach
15:00 - Seria próbna dla wszystkich skoczków
16:30 - Pierwsza seria konkursowa (bez zasady KO)

Garmisch-Partenkirchen

Czwartek - 31.12.2020
11:45 - Oficjalny trening
14:00 - Kwalifikacje

Piątek - 01.01.2021
12:30 - Seria próbna
14:00 - Pierwsza seria konkursowa (KO)

Innsbruck

Sobota - 02.01.2021
11:15 - Oficjalny trening
13:30 - Kwalifikacje

Niedziela - 03.01.2021
12:00 - Seria próbna
13:30 - Pierwsza seria konkursowa (KO)

Bischofshofen

Wtorek - 05.01.2021
15:00 - Oficjalny trening
16:30 - Kwalifikacje

Środa - 06.01.2021
15:30 - Seria próbna
16:45 - Pierwsza seria konkursowa (KO)

Źródło: Zestadionu.pl

Artykuły polecane przed redakcję ZeStadionu.pl:

Przepis

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj zestadionu.pl na: Google News