Poker
ARKADIUSZ ZIOLEK/East News
Autor Aleksy Kiełbasa - 6 Lipca 2020

W trzy miesiące przegrał kilka milionów. Straty odrobił z nawiązką w jeden wieczór

Znacie to uczucie, kiedy przegraliście i chcecie się odegrać? Niestety nie zawsze próba rewanżu kończy się dobrze. Inaczej jest jednak w przypadku Wiktora Malinowskiego, który grając w pokera potrafi oskubać chińskich milionerów na kilka baniek... i to w jedną noc!

Wiktor Malinowski był całkiem dobrze zapowiadającym piłkarzem ręczny. Niestety, ale jego marzenia o karierze szczypiornisty legły w gruzach, bowiem plany zepsuła mu kontuzja. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo gdyby Wiktor grał w ręczną, to raczej nie siedziałby z chiński milionerami przy stole i nie mógłby pochwalić się milionami na koncie.

Jak James Bond


Redaktorzy Onet Sportu porozmawiali z Wiktorem Malinowskim o jego pokerowych podbojach. Swoją przygodę z pokerem w wielkim wydaniu rozpoczął już w wieku 21 lat. Jak opowiada Wiktor, chińscy milionerzy tylko czekają, żeby ich oskubać. Są tak obrzydliwie bogaci, że sami już nie wiedzą, co robić ze swoimi pieniędzmi. On sam o sobie mówi, iż czuje się jak James Bond. Otaczają go piękne kobiety, które donoszą szampana. Przepych widać na każdym kroku, co chwilę można można natknąć się na figurę smoka – symbol szczęścia i bogactwa. Najważniejsze rozdania odbywają się za zamkniętymi drzwiami. Oczywiście przed wyjściem do azjatyckiego kasyna trzeba się stosownie ubrać. Gucci, Armani,Prada., czy Versace., to niemal obowiązek.

Cynk o grubej rybie

Wiktor opowiedział redaktorom Onet Sportu, że czasem zdarzają się taki sytuacje, kiedy dostaje cynk o miliarderze, który kompletnie nie zna się na grze i pojawi się w kasynie, aby przepuścić soje pieniądze i trochę się zabawić.

- Na stole znalazło się wtedy milion dolarów. Zazwyczaj minimalne wpisowe wynosi w okolicach 30 tys. dolarów, a tamtym razem zaczynało się od 350 tys. Jak już siadłeś do stołu, nie mogłeś odejść, bo wiedziałeś, że prędzej czy później pojawi się ten milioner. Grałem wtedy 40-godzinną sesję, coś surrealistycznego, ale kolejka do stołu była tak wielka, że już bym nie mógł wrócić - opowiada Malinowski.

Granie jest strasznie męczące. Przy tak długich partiach pokerzyści dostają co 8 godzin, 60 minut na zastanowienie się, czy grają dalej. Wiktor wyznał, iż pewnego razu wrócił z gry tak wycieńczony, że dziewczyna musiała podłączyć mu kroplówkę.

Przegrywam milion, ale mam spokojną głowę

Wiktor Malinowski mówi, że gra teraz na wysokie stawki, ale gdy przegrywa milion to zachowuje spokój. Zna swoje możliwości, jest pewny siebie wie, że potrafi się „odkuć”. Regularnie lata do Makau, ale gra głównie w internecie. Wiktor postawił sobie cel, którym jest przebicie bariery 100 mln dolarów. Jak sam przyznaje, na razie sukcesywnie zbliża się do realizacji tego planu. Ma dopiero 25 lat, zatem jeszcze wiele czasu przed nim na to, by osiągnąć tę granicę.

Źródło: Onet Sport

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj zestadionu.pl na: Google News