Henryk Bolesta
Zestadionu.pl
Autor Bartosz Goluch - 18 Marca 2020

Polski bramkarz oskarżany o prowadzenie plantacji marihuany odpiera zarzuty. "To kłamstwa"

Henryk Bolesta znalazł się na czołówkach portali sportowych po tym, jak jeden z holenderskich serwisów napisał o jego zatrzymaniu w związku z nielegalną hodowlą konopi indyjskich i kradzieżą prądu. Były bramkarz Feyenoordu odniósł się do stawianych mu publicznie zarzutów.

W rozmowie z "Super Expressem" Henryk Bolesta (były zawodnik poprosił o publikowanie pełnego nazwiska) podkreśla, że oskarżenia są całkowicie fałszywe, a artykuł nierzetelny. "To wszystko kłamstwa i brudna prowokacja. Część faktów pozmieniał, a inne wymyślił pseudo-dziennikarz, który w Holandii jest znany z tego, że tworzy nieprawdziwe historie i żeruje na taniej sensacji" - zapewnia.

Zawodnik Premier League walczy o życie. Jego stan jest bardzo ciężkiZawodnik Premier League walczy o życie. Jego stan jest bardzo ciężkiCzytaj dalej

Henryk Bolesta wyjaśnia sprawę plantacji marihuany

62-latek mówi, że opisywana przez "De Telegraaf" sytuacja miała miejsce trzy lata temu i "prawie już o niej zapomniał". "Chciałem wtedy sprzedać dom. Nie było kupców, więc żeby nie stał pusty, to go wynająłem. Po pewnym czasie zostałem wezwany do złożenia wyjaśnień na policji , bo okazało się, że najemcy na terenie posiadłości zaczęli hodować konopie. Pokazałem umowę najmu, powiedziałem – zgodnie z prawdą, że nic o tym nie wiedziałem i po temacie. Nikt nie zamykał ani mnie, ani tym bardziej mojej małżonki, którą ten nierzetelny dziennikarz też wmieszał w całą sprawę" - tłumaczy.

Bolesta zaznacza także, że nie kradł prądu, a energię elektryczną "na lewo ciągnęły" osoby, które wynajmowały od niego nieruchomość. Zaznacza również, że niczego nie podejrzewał, a dopiero po fakcie dowiedział się, że tego rodzaju proceder jest popularny w Holandii. "Tu często się zdarza, że handlarze marihuany wynajmują domy czy mieszkania, żeby w nich produkować narkotyki. Zajmują się tym nie tylko miejscowi, ale również Rumuni, Bułgarzy, Polacy, Wietnamczycy" - wylicza.

Andrzej Gmoch nie żyje. Potwierdzono smutne informacje, tysiące kibiców w żałobieAndrzej Gmoch nie żyje. Potwierdzono smutne informacje, tysiące kibiców w żałobieCzytaj dalej

Znajomi otworzyli oczy Boleście

Były reprezentant Polski opowiada, że dopiero liczne wiadomości od przyjaciół przypomniały mu o sprawie sprzed trzech lat. "O wszystkim przypomniałem sobie, kiedy zaczęli do mnie dzwonić znajomi z Polski, z pytaniami co się dzieje, bo media trąbią, że handluje narkotykami. Najpierw zdębiałem, a kiedy znalazłem tekst, to strasznie się wkurzyłem. No, ale co więcej mogę zrobić?" - mówi.

Bolesta na polskich boiskach grał m.in. w Ruchu Chorzów i Widzewie Łódź. W 1989 roku wyjechał do Holandii, gdzie po krótkiej przygodzie z Feyernoordem Rotterdam przeniósł się do Rody Kerkrade. Tam wystąpił w 82 meczach i zakończył karierę. Ma na swoim koncie również występ w reprezentacji Polski. Między słupkami kadry stanął w 1986 roku podczas spotkania z Koreą Północną w Bydgoszczy. Mecz zakończył się wynikiem 2:2.

ZOBACZ TAKŻE:

    1. Samolot z Francji wleciał nad Polskę i pilnie zawracał do Paryża. Nikt nic nie wie, podejrzany kurs
    2. Koronawirus. Zakażony pracownik Centrum Zdrowia Dziecka. Poszukiwania osób, które miały z nim kontakt
    3. Smutne wiadomości z samego rana. Nie żyje legendarny bokser - R. Mayweather
    4. Były najlepszy zawodnik świata usłyszał przerażającą diagnozę. Sytuacja jest bardzo niepokojąca
    5. Właściele Manchesteru City kupują kolejny klub. Na naszych oczach rodzi się kolejna potęga?
    6. WHO dobitnie odpowiedziała wszystkim, którzy z obawy przed koronawirusem jedzą czosnek
Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj zestadionu.pl na: Google News