Lechia Gdańsk lech Poznań
Autor Piotr Bernaciak - 14 Września 2019

Koncert skrzydłowych w hicie Ekstraklasy. Lechia zdołała pokonać Lecha

Lechia Gdańsk mierzyła się z Lechem Poznań w jednym z najciekawszych spotkań Ekstraklasy w tej kolejce. Gdańszczanie pokonali rywali 2:1, choć nie było to takie oczywiste.

Lechia Gdańsk miała nadzieję, że uda jej się pokonać Lecha Poznań i przełamać tym samym złą passę meczów u siebie. Jak wskazywały statystyki, Lechia była jedyną drużyną, która w naszej lidze nie wygrała jeszcze spotkania u siebie. Ta wstydliwa statystyka zdecydowanie nie przystoi pucharowiczowi, w związku z czym dziś Piotr Stokowiec motywował swoich zawodników, by zdobyli trzy punkty dla kibiców.

Pierwsza połowa wskazywała na absolutną dominacją gdańszczan, którzy grali prawdopodobnie najlepsze 45 minut w tym sezonie. Kompletnie ośmieszali oni obronę Kolejorza, która wyglądała w tym momencie jak dzieci we mgle. Z tego powodu padały bramki, które można uznać za prawdziwie kuriozalne i niewytłumaczalne. Podobało się to kibicom.

Wzruszające słowa trenera reprezentacji Polski. Wzruszające słowa trenera reprezentacji Polski. "Będziecie zapamiętani w Polsce"Czytaj dalej

Lechia Gdańsk wygrała z Lechem Poznań

Pierwsze gole strzelali Sławomir Peszko i Michał Nalepa. Co ciekawe, pierwszy z nich trafił do siatki głową, co w przypadku jego wzrostu wydaje się być dość rzadko spotykane. Nie da się ukryć, że Peszko do spółki z Arturem Sobiechem ośmieszyli defensywę Kolejorza w tej sytuacji. Kilkanaście minut później po zamieszaniu w polu karnym piłka nieoczekiwanie trafiła do Michała Nalepy.

Ten, choć jest środkowym obrońcą, to popisał się zmysłem napastnika i w piękny sposób podwyższył prowadzenie drużyny. Tuż przed przerwą gola kontaktowego strzelił niezawodny Christian Gytkjaer, co dało Lechowi nadzieję na zmianę rezultatu po przerwie.

Do tego jednak nie doszłio. Lech wciąż grał bardzo źle i nie potrafił zagrozić bramce Lechii. W istocie poznaniacy powinni cieszyć się, że nie stracili kolejnych goli, bowiem ich defensywa zasłużyła dziś na głośną naganę. Z taką dyspozycją trudno będzie walczyć o najwyższe cele do końca sezonu. Lechię z kolei trzeba pochwalić, a zwłaszcza skrzydłowych.

Następny artykuł