TVP sport
Autor Piotr Bernaciak - 1 Sierpnia 2019

Legia Warszawa tylko cudem nie przegrywa do przerwy. Fatalna gra z fińskim Kuopion Palloseura

Nikogo chyba nie dziwi, że polska drużyna znowu nie popisuje się w meczu z pozornie dużo gorszym europejskim zespołem. Fatalna gra Legii Warszawa i jeszcze gorsza praca fińskiego realizatora sprawiają, że oglądanie meczu z Kuopion Palloseura nie należy do najprzyjemniejszych zajęć na świecie. Jakby tego było mało, tylko cud uratował warszawiaków przed utratą bramki w pierwszej połowie.

Dzisiejszy mecz Legii Warszawa z Kuopion Palloseura jak na razie przypomina bardziej trening B klasy niż spotkanie na poziomie eliminacji do Ligi Europy. Co więcej, warszawiacy niemal skompromitowali się tracąc gola. Po dośrodkowaniu zawodnicy Kuopion Palloseura zaczęli podawać sobie piłkę tuż przed bramką i tylko cudem żaden z nich nie oddał strzału głową. W końcu sędzia zlitował się nad Legią i odgwizdał faul w ataku.

Gra legionistów nie zachwyca. Delkikatnie mówiąc

Jak na razie gra Legii jest taka sama co trawa na boisku - sztuczna. Warszawiakom brakuje polotu i jakigokolwiek pomysłu na grę, a Finowie podchodzą pod ich bramkę z przerażającą wręcz łatwością. Wszystko wskazuje na to, że legioniści klasycznie nie wyciągnęli wniosków z poprzednich sezonów i po prostu zlekceważyli mniej znanego przeciwnika.

Romelu Lukaku opuszcza Manchester United. Zastąpi go gwiazda JuventusuRomelu Lukaku opuszcza Manchester United. Zastąpi go gwiazda JuventusuCzytaj dalej

Wygląd dzisiejszego meczu najlepiej obrazuje sytuacja z 34 minuty. Dopiero wtedy, pod koniec pierwszej połowy piłkarzom Legii udało się oddać celny strzał na bramkę. Sandro Kulenović podszedł jednak pod pole karne przeciwnika w tempie przystojącym raczej emerytowi niż profesjonalnemu sportowcowi, a jego sygnalizowane uderzenie na bramkę nie sprawiło żadnych problemów fińskiemu bramkarzowi.


Następny artykuł