Wiadomości
Pixabay
Autor Piotr Mika - 21 Lipca 2020

Bohaterski instruktor uratował dwoje tonących, ale sam nie przeżył. Tragedia na spływie kajakowym

Wiadomości z okolic Wrocławia, jakie dotarły do nas jakiś czas temu, wciąż wzbudzają smutek. Podczas jednego ze spływów kajakowych rzeką Oławą doszło do wypadku. Na ratunek dwójce tonących ludzi rzucił się instruktor a zarazem organizator spływu. Parę udało się uratować, ale ten, który ruszył im z pomocą, utonął.

Wiadomości o bohaterskim czynie instruktora kajakarstwa obiegły media już jakiś czas temu. Teraz całej sprawie bliżej postanowił przyjrzeć się dziennikarz "WP Sportowych Faktów", Łukasz Kuczera. Okazuje się, że fragment rzeki, na którym doszło do tragedii jest bardzo niebezpieczny i nie pierwszy raz zbiera śmiertelne żniwo.

DZISIAJ GRZEJE:

  1. Adam Małysz przekazał Polakom porażającą nowinę. Żona przeszła jego chorobę bardzo źle, miała cięższe objawy niż skoczek
  2. Dramat na polskim "Darze Młodzieży". Doszło do najgorszego, byli bezradni
Arkadiusz Milik uzgodnił warunki kontraktu z nowym klubem. Hitowy transfer na ostatniej prostejArkadiusz Milik uzgodnił warunki kontraktu z nowym klubem. Hitowy transfer na ostatniej prostejCzytaj dalej

Wiadomości o śmierci Grzegorza to cios dla wszystkich, którzy go znali

Do tragedii doszło 5 lipca podczas spływu kajakowego rzeką Oławą, w miejscowości Siechnice. Wspomniany fragment rzeki to w zasadzie koniec każdego spływu, gdyż kilkaset metrów dalej znajduje się tama. Ze względu na wcześniejsze obfite opady i wyższy poziom wody spływ przeznaczony był dla osób średnio-zaawansowanych. Niestety mimo to doszło do niesamowitej tragedii.

Dwoje uczestników spływu w pewnym momencie wpadło do wody. Organizator wyprawy, Grzegorz Wlazło, momentalnie ruszył im na ratunek, pomagając wydostać się na brzeg. Gdy przybyły pierwsze służby, cała trójka została już wyciągnięta z wody, ale instruktor nie dawał oznak życia. Mimo prowadzenia reanimacji przez strażaków, a później ratowników medycznych, łącznie trwającej ok. godzinę, Grzegorza nie udało się uratować.

Wypadek miaj miejsce na fragmencie rzeki, gdzie jej koryto ma uskok i jak mówi naczelnik OSP w Siechnicach, Andrzej Bednarek, woda w tamtym miejscu "ciśnie w dół" - Tam spotkały się dwa spływy, nie wiem, czy doszło do zderzenia kajaków, ale woda w tym miejscu ciśnie na dół. Na siły natury nie ma rady. To jest bardzo niebezpieczne miejsce. Podczas mojej służby to nie jest pierwszy wypadek śmiertelny. Sam wyciągałem już pięciu czy sześciu topielców z tego fragmentu rzeki - zdradza Bednarek.

Kolejna reforma Ekstraklasy. Kibice nie będą zachwyceni zmianamiKolejna reforma Ekstraklasy. Kibice nie będą zachwyceni zmianamiCzytaj dalej

Było bardzo blisko, by wszystko skończyło się szczęśliwie

Jak wspomnieliśmy, cała wyprawa miała się juz ku końcowi, gdyż kilkaset metrów od miejsca tragedii znajduje się tama. Grzegorz Wlazło, który organizował spływy razem z żoną, mimo całego swojego doświadczenia utonął ratując dwójkę innych osób, co tylko przypomina nam wszystkim, jak niebezpiecznym żywiołem jest woda. Małżonka tragicznie zmarłego instruktora i właściciela firmy zdecydowała się zlikwidować działalność, którą z pasją razem prowadzili.

Źródło: WP Sportowe Fakty

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Biedronka i Lidl zaostrzają walkę o klientów. My tylko na tym zyskamy, szykują się ostre cięcia cen
  2. Fascynujący widok. Tak wygląda wnętrze Saturna
  3. Niedowierzenie kibiców. Były reprezentant Polski i uczestnik Euro ma koronawirusa, potrzebna pomoc lekarzy
  4. Serie A: Juventus Turyn – Lazio Rzym. Na żywo. Gdzie obejrzeć? Transmisja TV, online, stream. Wyniki
  5. Wstrząsające informacje ws. Złotej Piłki. Robert Lewandowski na pewno nie zdobędzie prestiżowej nagrody
  6. Idealna okazja, aby zostać Batmanem. Niecodzienna aukcja samochodów

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj zestadionu.pl na: Google News