Legia Warszawa
youtube.com/ Ekstraklasa
Autor Mateusz Wysokiński - 30 Marca 2020

Były gracz Legii Warszawa zdradza niewygodne szczegóły. Mówi o imprezach za tysiące złotych

Legia Warszawa miała być jego drogą do sławy. Niestety, na drodze piłkarza, który mógł powtórzyć wielkie sukcesy swojego ojca, stanęło wiele przeszkód. Piłkarz, który ma w swoim CV występy w reprezentacji Polski, wyznał, jak wyglądało jego życia. Nie zabrakło kontrowersji i wypowiedzi, która może szokować. Okazuje się, że w pewnym momencie pomocnik bardziej koncentrował się na imprezach, niż grze i treningach. Jak sam powiedział, był w stanie wydawać grube tysiące złotych w trakcie jednej imprezy.

Legia Warszawa kilka lat temu wierzyła w swojego gracza, który w młodym wieku stał się podstawowym członkiem ekipy walczącej o Ligę Mistrzów i Mistrzostwo Polski. Zawodnik, który wydawał się być wielkim talentem przyznaje, że regularnie szkodził swojej karierze. Wyznał, że zamiast grać skupił się na bardziej rozrywkowym aspekcie życia. To szczere wyznanie może spowodować szok w wielu polskich kibicach.

Artur Szplika podjął decyzję w sprawie dalszej kariery. Zrobił coś zadziwiającegoArtur Szplika podjął decyzję w sprawie dalszej kariery. Zrobił coś zadziwiającegoCzytaj dalej

DZISIAJ GRZEJE:

          1. Lewandowscy zwrócili się z pilnym apelem do Polaków. Sprawa jest poważna
          2. Zakażony piłkarz opowiedział o przebiegu choroby. Porażające wyznanie, aż ciężko uwierzyć

Legia Warszawa. Były gracz opowiada o nieudanej karierze

Graczem, który postanowił opowiedzieć o swojej przeszłości, jest Jakub Kosecki. Syn Romana, który był gwiazdą Atletico Madryt i FC Nantes, miał potencjał, aby zrobić w piłce nożnej taką furorę jak jego ojciec. Zawodnik był wybrany najlepszym graczem Ekstraklasy w sezonie 2012/13, a o jego usługi miały pytać takie marki jak Espanyol Barcelona. Niestety, na drodze jego kariery stanął słaby charakter, o czym pomocnik opowiedział w wywiadzie z weszło.com.

- Okres, gdy mógł zostać zrealizowany mój wielki transfer, został w głupi sposób przespany. Potem doszły kontuzje, raz grałem, raz nie. Poszedłem do Niemiec, wróciłem, różnie się to poukładało. Ale jestem przekonany, że jak skończę karierę, będę szczęśliwy, bo robię to, co kocham, mam szczęśliwą rodzinę, poukładane życie, to najważniejsze (...) Co mnie zahamowało poza kontuzjami? Z dzisiejszą głową byłoby mi na pewno łatwiej. Kiedyś miałem inne podejście do życia, jedna impreza kosztowała mnie nieraz 30 tysięcy złotych. Takie imprezy zdarzały się co tydzień. To było głupie. Wydawało mi się, że nie muszę spać. Różnie podchodziłem do swojej pracy. Winny jestem ja. Chociaż nie żałuję – spędziłem ze znajomymi fenomenalny czas, mam świetne wspomnienia. - mówi Kosecki.

Życie polskiego skoczka posypało się w jednej chwili. Prawie nikt nie wie, czym zajmuje się terazŻycie polskiego skoczka posypało się w jednej chwili. Prawie nikt nie wie, czym zajmuje się terazCzytaj dalej

Alkohol i drogie imprezy dobijały piłkarza

Zawodnik przyznał, że kiedy wrócił do Legii po powrocie z Niemiec, nie mógł znaleźć dla siebie miejsca. W jego życiu pojawiły się alkohol i imprezy, które kosztowały go niekiedy 30 tysięcy złotych za noc.

- Wtedy w Legii mało grałem. Czułem się niedoceniony. Chciałem załagodzić tę frustrację rozrywkowym >

ZOBACZ TAKŻE:

                      1. Media: fala powtórnych zakażeń w Chinach. W Wuhan ozdrowionym pacjentom miały wyjść pozytywne wyniki testów
                      2. Droga krzyżowa w czasie pandemii, na ulicy kilkadziesiąt osób. Mieszkańcy oburzeni
                      3. Życie polskiego skoczka posypało się w jednej chwili. Prawie nikt nie wie, czym zajmuje się teraz
                      4. FC Barcelona dostanie nowego trenera? To legenda klubu, już planuje transfery
                      5. Gwiazdor reprezentacji Polski może zagrać w kraju. Wspaniałe wiadomości, "Miałem oferty"
                      6. Poszli na imprezę rodzinną i dostali mandaty. Wszystko w restauracji w centrum miasta

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj zestadionu.pl na: Google News